Menu strony

Na forum Arsenału

Stowarzyszenie Regimentów i Pułków Polskich 1717 - 1831
Forum - Nowe posty
  • [Bitwa] Twierdza Wisłoujście 4-6 maj 2012.
    Zrobione. Dałem też na na FB.
  • [Barwa i broń] Markietanka
    W poście z 08-06-2011 na drugim zdjęciu od dołu, koleżanka z regimentu AK ma na sobie suknię typu caraco Podrzucam parę informacji dotyczących owego odzienia: ""KARAKO (caraco) - gładki...
  • [Bitwa] Kalendarium 2012
    Plan uroczystości 2012 25 lutego 2012 - 11.00 Plac Szembeka - koncentracja wojsk i odprawa dowódców - 12.00 Przegląd wojsk historycznych, raport komendanta placu składany władzom dzielnicy -...
MODLIN 1813 / 2006: relacja z rekonstrukcji
Wpisany przez Arsenał   
środa, 20 stycznia 2010 12:50
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Historia oblężenia twierdzy Modlin nie jest dla miłośników epoki żadną tajemnicą. Warto jednak przypomnieć na wstępie wydarzenia, do których tegoroczna rekonstrukcja nawiązywała. Zgodnie z kalendarium:

20.08.1813 r.
Wznowienie walk o twierdzę „Modlin", Wygaśnięcie terminu rozejmu 10 sierpnia 1813 r. (termin pierwotny ustalony wstępnie na 30 lipca 1813 r. został przedłużony do 10 sierpnia 1813 r.) oraz formalne powstanie 12 sierpnia 1813 r. wielkiej IV koalicji antyfrancuskiej (Rosja. Austria. Szwecja. Hiszpania i Portugalia) i rozpoczęcie przez jej armię działań wojennych. Rosyjski korpus oblężniczy gen. Kleinmuchela przystępuje 20 sierpnia 1813 r. do aktywnych działań pod Modlinem.

21.08.-20.09.1813 r.
Garnizon Modlina broni się aktywnie, rekonstruując równocześnie zniszczone przez ulewne deszcze (które wystąpiły pod koniec sierpnia) budowle obronne. Obrońcy twierdzy, wykorzystując przewagę w artylerii, dokonują licznych wypadów na pozycje oblegających, Śmiały wypad Polaków 31 sierpnia 1813 r. kosztuje Rosjan 50 zabitych i rannych. Próby rosyjskich działań odwetowych nie mają powodzenia.

21.09.1813 r.
List gen. A. A. Kleinmuchela do komendanta twierdzy ,,Modlin" gen. W. Daendelsa z wezwaniem do kapitulacji. Rada wojenna twierdzy kategorycznie przeciwstawia się propozycji poddania twierdzy. Negatywną odpowiedź na list przekazuje do kwatery głównej rosyjskiego korpusu oblężniczego w Zakroczymiu dowódca piechoty saskiej baron Berg.

Tegoroczna rekonstrukcja miała z racji nieuniknionej w takich przypadkach umowności inny przebieg: Modlińską batalię 2006 zdecydowanie wygrał Moździerz Horhego!

Tenże moździerz zadebiutował bodajże w 2004 roku od szybkiego wymontowania się z lawety, a pamiętam, że już wtedy strzelał bardzo gromko, biedny Horhe musiał targać po bitwie swego pupila po wertepach pola walki tam i powrotem, a lekki ten moździerzyk nie jest.

Od tamtej pory Horhe awansował na głównodowodzącego bitwy Modlińskiej oraz usprawnił aparat strzelający i dzisiaj usprawiedliwiając się względami bezpieczeństwa zarezerwował środek pola walki dla Siebie i Moździerza, a ponieważ musiał coś zrobić z resztą wojska które przypętała się pod bramę północną Twierdzy pozwolił im łaskawie powalczyć poza zasięgiem Moździerza czyli na dalekich obrzeżach w okolicy wozów strażackich. Czasami miałem wrażenie że to one są obiektem ataków naszej piechoty.

Widzowie, którzy obsiedli amfiteatralny szczyt wzgórza położony naprzeciw Bramy Płn., mogli co jakiś czas podziwiać gromkie wystrzały z Moździerza a ponieważ nie jest to sprzęcik większy od buta porucznika Waldiego Zubka z pułku 2-go zatem raczej go za dobrze nie widzieli z takiej odległości.

Huk, jaki powstawał podczas strzelania z Moździerza oczywiście uzasadniał pustkę panującą na środku pola walki, a myślę, że zapasy piechoty obu stron tj. polsko-francuskiej ( Francuzów było 6 z Litwy do tego bardzo dzielnych i bojowo nastawionych, tych samych, co pod Będominem grasowali przez większą część batalii po drodze tam i powrotem taki był w nich wtedy duch bojowo procentowy) oraz rosyjsko –pruskiej, nie były dostatecznie atrakcyjne w porównaniu z Gromem Horhe-go, a przy okazji czy ktoś wie jak nazywa się Moździerz naszego kolegi?

Od czasu do czasu głównie w przerwach Gromienia Gromem Horhe wydawał rozkazy podległym oddziałom głównie piechoty a także instruował swojego Tatę „Nie gadaj, nabijaj!” niestety nie mógł wydawać rozkazów podległej kawalerii w osobach dwóch szwoleżerów i dwóch lansjerów gdyż zapobiegliwie stawiliśmy się na pole bitwy piechotą.

Ponieważ nasze mundury prezentują się ciekawie spełnialiśmy rolę sztabu, który niewiele walczył głównie stał poza zasięgiem Gromu Moździerza. Jeden Bartek jako najmłodszy musiał trochę poganiać z rozkazami do piechoty, która dzielnie walczyła w strefie względnej ciszy na dalekich przedpolach, nie rozpędzał się jednak do galopu ze względu na spore dziury w ziemi, na której toczyła się bitwa. W końcu Rosjanie wysłali parlamentariuszy w osobie kolegi Hrabiego Sieniawskiego, kolegi Pawłowa oraz dwóch wyprężonych piechurów , idąc w ich stronę razem z Bartkiem wyraźnie widziałem że mają dosyć i że chcą się poddać.

Uzgodniliśmy że ponieważ widzowie nie słyszą o czym mówimy skończymy walkę zaraz za tzw. porozumieniem stron a to kto się poddaje i tak nie ma znaczenia żeby było ładnie walniemy małą paradą coś na kształt korowodu weselnego przy czym Rosjanie pójdą za nami.

I tak się stało przy dźwiękach tubylczej orkiestry ku ogólnemu zadowoleniu wszystkich.

Oprócz oddziału Piotra Cz. jego Taty i ich Moździerza walczyli także: artylerzyści z Nysy, pułki 2,3,7 piechoty Księstwa Warszawskiego. Z legii nadwiślańskiej woltyżerowie z Kolegą Stolikiem i masą markietanek, przy czym w trakcie walki całą ekipą zajęli pozycję w twierdzy i z góry razili wroga, ale dość długo zajmowali tę wyznaczoną pozycję, zatem kto wie co tam się w twierdzy działo w tzw. międzyczasie. A także sztab (w osobach dwu nadwiślańskich lansjerów i dwu szwoleżerów, z naszego stowarzyszenia) którego piechota miała nie słuchać (a w tej kolejna gromada naszych członków)!

Po stronie oblegającej Grupa Pawłowa, KAD, armata z Kłodzka Prusacy oraz Kolega Sieniawski. KAD, oraz Pruska Brygada 1806-1807 choć cokolwiek pobłądziły w czasie i przestrzeni wprowadzały wiele rekonstrukcyjnych smaczków: w przypadku kolegów z KAD wysoki poziom wyszkolenia, w przypadku Pruskiej Brygady pruski dryl, cokolwiek makabryczne karanie rekruta, czy epizody jak dobijanie rannych, próba rozstrzelania lekarza polowego, przekazanie proporca przez linię frontu, które razem biorąc całość niebywale ożywiały.

Kto nie był nie widział małej oryginalnie przeprowadzonej bitwy.

Małe jest piękne i ciężkie, a tak przy okazji to dotychczas miałem wrażenie, że strzelanie z karabinów jest nieodłączną częścią każdej bitwy, że wytwarza dostateczną ilość dymu do oglądania i wąchania.

Moździerz wiecie Kogo, wprowadza nową jakość do rekonstrukcji, strach pomyśleć co będzie w przyszłości.

W każdym razie podoba mi się nowe hobby Horhego, przestrzeń, dźwięk i dym w dużych ilościach, dzięki Tobie kolego zrozumiałem, że są w nas jeszcze rezerwy oszołomienia widzów, musimy jedynie do nich sięgnąć. Jeśli czego brak to wart od momentu objęcia koszar i samej reduty Napoleona. Szkoda, że zalana, bo biwak w niej, pod gwieździstym niebem stwarzał klimat jedyny w swoim rodzaju. Wtedy jednak z Modlina do dziś byśmy wyjechać nie chcieli.

Zdjęcia w cyfrowej galerii. Zapraszamy.

Karol Tomczyk
drobne uzupełnienia: Koroniarz

Share Link: Share Link: Bookmark Google Yahoo MyWeb Del.icio.us Digg Facebook Myspace Reddit Ma.gnolia Technorati Stumble Upon
Poprawiony: środa, 20 stycznia 2010 12:54