|
Marcin Piontek (Fragment artykułu, którego całość ukaże się w nadchodzącym numerze Nowego Przeglądu Kawaleryjskiego)
W dniach 6-8 maja 2011 r. w miejscowości La Albuera, odbyły się obchody dwusetnej rocznicy jednej z najbardziej dramatycznych bitew okresu wojen napoleońskich, która rozegrała w Hiszpanii. Położona na południe od Badajoz miejscowość mimo długiej historii nie zapisała się wcześniej znacząco. Również okres dzielący ją od wspólczesności pozostał już w cieniu dramatycznych wydarzeń roku 1811-ego. Arsenał - stowarzyszenie regimentów i pułków polskich 1717-1831 przy współpracy z Urzędem do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, który objął patronat nad polskimi przygotowaniami do dwusetnej rocznicy, podjął starania o zapewnienie silnej reprezentacji polskiej w tym przedsięwzięciu. Nie było to łatwe. Podwójny organizator (miasto La Albuera, jako gospodarz hiszpański, oraz Napoleonic Association z Wielkiej Brytanii jako koordynator przedsięwzięcia), bardzo silna konkurencja grup zachodnioeuropejskich w staraniach o konie, czy też dzieląca nas odległość 3200 km w jedną stronę, zbieżność planowanego terminu wyjazdu, z terminem beatyfikacji Ojca Świętego w Rzymie dostarczyły przeszkód, które łącznie sprawiły, że było to bodaj czy nie najtrudniejsze z organizowanych przez nas przedsięwzięć. Jednak udało się. Około godziny 2-giej nad ranem, dnia 4-ego maja wyruszyły spod warszawskiego Arsenału dwa autokary wiozące członków stowarzyszenia oraz zaprzyjaźnionych grup odtwarzających wojska polskie okresu wojen napoleońskich. Pośród nich lansjerów nadwiślańskich, szwoleżerów gwardii, oraz drugiego pułku ułanów Księstwa Warszawskiego, którzy wspólnie wystawili kawalerię, Stowarzyszenia Artylerii Dawnej oraz artylerii fortecznej z Nysy, które wystawiły dwa działony, jak też reprezentacji 2-ego, 3-ego, 4-ego, 7-ego i 12-ego pułku piechoty Księstwa Warszawskiego, oraz Legii Polsko-Włoskiej z Kędzierzyna Koźla, które przy okazji tej rocznicy odtwarzały dwie kompanie grenadierów pułku 4-ego piechoty Księstwa Warszawskiego z roku 1811-ego. W pół drogi, po przebyciu 1600 km, nocleg w miejscowościach Grigny i Savigny pod Paryżem. Możliwość krótkiego wypoczynku, oraz wyprawa do Paryża, w którym większość z nas zwiedziła Muzeum Armii, z tamtejszą ekspozycją napoleońską, oraz grup Napoleona w Pałacu Inwalidów. Inni podążyli jeszcze do łuku Triumfalnego by przeczytać polskie nazwiska i spojrzeć na znajome nazwy bitew. Przy tym refleksja, gdzie to nas historyczne wiatry nie zagnały. Refleksja wzmocniona odległością 3200 kilometrów, jak też aurą: gdy wyjeżdżaliśmy z Polski padał śnieg. W Paryżu była już piękna wiosna, która w z naszym przybyciem do Hiszpanii przekształciła się w upalne (choć nie kalendarzowe) lato. Wszędzie tam i po drodze szlak polskiego oręża, a u wjazdu do sennej przez większą część roku mieściny La Albuera cytowana na wstępie inskrypcja:
Dokoła pofalowany krajobraz Estramadury. Senne hiszpańskie uliczki, które wraz z przyjazdem naszym i innych rekonstruktorów z całej Europy, oraz widzów z najdalszych zakątków Hiszpanii, wkrótce zaczęły tętnić życiem. Dla nas zaczynała się rekonstrukcja, a dla wszystkich trzydniowa fiesta. Historyczny obóz i miasto zapełniły się mundurami sprzed dwustu lat. Wszędzie spotkać można było Anglików, Francuzów, Hiszpanów, Portugalczyków, Polaków i odtwarzających drugi pułk piechoty Legii Nadwiślańskiej Ukraińców z Kijowa. Istna wieża Babel z winem, które miało cudowną moc znoszenia wszelkich barier językowych (choć przy nocnych śpiewach, przy rozlicznych w obozie ogniskach, z czasem języki te jakby zaczynały się plątać). Wspaniała okazja by spotkać dawnych znajomych z rekonstrukcyjnych pól bitew, jak też by nawiązać nowe znajomości. Równolegle jednak praca. Przy ustaleniach ze stroną przeciwną co do logistyki i planu działań (hiszpański organizator był, ale jakby nieobecny), nad przygotowaniem sprzętu, wyprawa po furaż, która dzięki polskiej zapobiegliwości pozwoliła naszej części obozu zaopatrzyć się jako pierwszej spośród przybyłych. W nocy parada z miasta na przedmieścia, gdzie mieści się pomnik oraz kantyny należące do grup uczestniczących rokrocznie w miejscowej rekonstrukcji. Tam najpierw apel poległych, oraz, jakże by inaczej, następująca po niej hiszpańska fiesta. Kolejny dzień to fasowanie prochu przez piechotę i artylerię, remont kawalerii, oraz odprawa dowódców. Na niej padają decyzje o dołączeniu do nas Legii Nadwiślańskiej z Ukrainy, oraz połączenia na czas rekonstrukcji kawalerii polskiej oraz francuskich szaserów gwardii i 4-tego pułku Huzarów. Kawalerią dowodzi Jean-Francois Remy-Neris, dowódca zaporzyjaźnionego X-eme Escadron. Polską kawalerią kol. Piotr M. Zalewski, jeden ze współzałożycieli i bodajże najsatarszy stażem członek grupy ułanów-lansjerów nadwiślańskich. Potem wspólne ćwiczenia. Konie rozmaite, choć niemało dobrych. Mój, imieniem Murinho, na początku daje mi się we znaki. Nie chce wyjść z obejścia dla koni, próbuje najróżniejszych chołubców, robi levadę, ze dwa razy próbuje uciekać z pola bitwy. O wiele gorsze przeżycie ma siedmiu innych jeźdźców z różnych oddziałów. Ci spadają jeden po drugim i bitwę podziwiać już mogą jedynie z perspektywy piechoty. Mnie czeka niespodzianka: Murinho wraz pierwszą potyczką staje się zupełnie spokojny. Piękny, równy galop. Powodowanie samym niemal balansem sprawiają, że mogę w pełni cieszyć się rekonstrukcją. A więc szabla w dłoń i na przeciwnika! Zwarcia z kawalerią na prawym i lewym skrzydle, atak na brygadę Colborna, sztab Beresforda dają dużą satysfakcję. Łącznie w kawalerii jest 90 koni. Z tego ponad 30 z jeźdźcami w czapach rogatych (20 z Polski i reszta Hiszpanów, którzy na właściwy sobie sposób starają się odtworzyć lansjerów nadwiślańskich). Wszędzie ich pełno. Nieprzypadkowo: rok przed rekonstrukcją to walka o przydział każdego jednego konia. Jak widać ze znakomitym skutkiem. Nasz oddział jest najliczniejszy na polu bitwy, a po bitwie płyną słowa uznania na temat dobrych jeźdźców. Tym bardziej cenne, że każdy kto uczestniczył w tego rodzaju międzynarodowej rekonstrukcji wie ile w polskich przechwałkach o własnej wyższości prawdy, a ile zwykłej fanfaronady. Tym razem słowa i czyny zaczynają się do siebie zbliżać. Oślepiający w hiszpańskim słońcu błysk polskiej szabli, proporce na lancach i polska komenda robią niezwykłe wrażenie. Nieprzypadkowo, w noc po bitwie ognisko w polskim obozie kawalerii zapełnia się licznymi gośćmi a angielskiej piechoty. Cieszą się ze starcia z polskimi lansjerami. Jakże innego od tego sprzed lat dwustu. Wciąż jednak: "good riders". Przecież angielską piechotę pokonać mogła tylko najlepsza kawaleria świata[3]. (…) Wszędzie kłęby dymu prochowego, zza których wyłaniają się linie walczących stron, lub pędząca niczym czterej jeźdźcy apokalipsy kawaleria. Na lewym skrzydle widać guerilleros, którzy szarpią odstających od oddziałów widłami, nożami. Tym razem to pokaz. Przywodzi jednak na myśl wydarzenia rodem z płócien Goyi. Właściwie powinien mrozić krew w żyłach. Szczęśliwie krwi tej nie utacza. Noże są drewniane... Ta myśl towarzyszy mi kiedy wybieram się obejrzeć pole historycznej bitwy. Dziś pasy pół poprzecinanych polnymi drogami. Tam historia jest cichsza, ale bardziej nawet namacalna. Zwłaszcza, że od łagodnych wzgórz odbija się chmurne momentami niebo. Hiszpania...
[1] Childe Harold's Pilgrimage by George Gordon Byron, Canto the First, http://en.wikisource.org/wiki/Childe_Harold%27s_Pilgrimage/Canto_the_First [2] "WĘDRÓWKI CHILDE-HAROLDA", Byron George, przekład A. A. K., Pieśń pierwsza, XLIII, Klasyka ePub, wydawnictwo Virtualo. [3] Przemysław A. Szudek, "W służbie Marsa".
Całość zdjęć w naszej cyfrowej galerii. Zapraszamy do oglądania. |
||
| Poprawiony: piątek, 11 listopada 2011 00:09 |
Szukaj
Sonda
Jesteś tutaj:
Biuletyn
Odsłon : 1109446
Na stronie
Naszą witrynę przegląda teraz 11 gości
Chmura tagów
Dodaj do Facebook
Find us on Yahoo
|
Click to join PolishLancersPublicSite
|
| Poprawiony: środa, 20 stycznia 2010 07:59 |
Menu strony
Na forum Arsenału
| Stowarzyszenie Regimentów i Pułków Polskich 1717 - 1831 |
| Forum - Nowe posty |
|
| Pod słońcem Estramadury - wspomnienie z rekonstrukcji w dwusetną rocznicę bitwy pod Albuerą
Wpisany przez Arsenał
sobota, 04 czerwca 2011 13:32
|





































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































