Zwracam się z prośbą do kolegów na forum. Potrzebne mi informacje dotyczące kroju i wielkości czapraka w szczególności długości i szerokości taśm potrzebnych na jego obszycie. Chodzi o czaprak oficera - szefa szwadronu huzarów. U Morawskiego taki czaprak obszyty jest dwoma galonami różnej szerokości. Przypuszczam, że można pokusić się o analogię z innymi formacjami, np. szwoleżerów.
Będę wdzięczny za pomoc.
Na Morawskiego bierzmy poprawkę. Art.4 Przepisu Ubiorów dla Pułków Huzarskich z 1810 wspomina jedynie:Czaprak z sukna karmazynowego, taśmą białą obszyty, na paradę galonem, na wierzch tego Czapraka, drugi z czarnego barana, z tyłu mantelzak szary;
Warto jednak zajść do Centralnej Biblioteki Wojskowej, bo w zbiorach specjalnych przypadkiem kiedyś trafiłem na techniczne rysunki oporządzenia kawaleryjskiego, autorstwa B. Gembarzewskiego. Oczywiście wpierw trzeba wysłać podanie z prośbą o mozliwość przeprowadzenia kwerendy w wiadomej sprawie.
Szwoleżerowie z tego, co wiem mieli czasami czaprak podszywany futrem na siedzisku, ale głównie oficerowie. Barankowe czapraki były używane głównie przez Lansjerów.
Wiek: 52 Dołączył: 20 Cze 2006 Posty: 179 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-26, 18:51
Witam.
Załączam kilka obrazków do czapraków i nie tylko.
Rysunki są modelarskie ale rzetelne i widać na nich
poszczególne efekty stąd wiadomo co komu co przysługiwało.
Huzarzy są niestety na końcu.
Pozdrawiam
KT
Wiek: 52 Dołączył: 20 Cze 2006 Posty: 179 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-11-26, 21:37
Witaj,
Wg dokumentacji którą dysponuję wychodzi
na to że trębacz nie miał baranicy.
Dokumentacja Historeksa jest niepodważalna,
to samo dotyczy obrazów Rousselot(a)
Pozdrawiam
K
Wiek: 52 Dołączył: 20 Cze 2006 Posty: 179 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-19, 19:35
Czołem,
Poniżej cytat z Płaczkowskiego Wincentego.
(pod numerem 361 w rejestrze regimentu szwoleżerów)
Myślę, że arcy ciekawy.
... siodła gołe ... kto by pomyślał,
do tej pory myślałem, że
zawsze czaprak i pełna parada.
Pozdrawiam
KT
U eklererów to już był standard, podobnie jak bączki zamiast kit. Co się tyczy tego momentu wojny hiszpańskiej, o którym pisze Płaczkowski to pamiętaj, że panowało tam tęgie zamieszanie: Francuzi dostali baty pod Baylen, Józef Bonaparte opuścił Madryt, a Napoleon ganiał się z Anglikami wycofującymi w kierunku morza. Wówczas miało miejsce i inne zdarzenie:
Wincenty Płaczkowski na str 99-100 pamiętników napisał/a:
Drugiego dnia przybycia naszego do Astorgi, byliśmy na służbie przy Napoleonie, rozkazał on jeden pluton z naszych wykomenderować na rekonesans pod Benewento, a tym dowodził porucznik Józef Załuski; tego dnia powietrze było bardzo mgliste i nadto deszcz drobny padał, bo to działo się już w późnej jesieni. Maszerując ku Benewento, blizko w połowie drogi, widziemy zdaleka podobnie maszerujący rekonesans angielski, postępujący od miasta Benewento; gdyśmy się zbliżyli, rozpoznajemy, że maszerują dwa szwadrony w kolumnie, pierwszy szwadron w czarnych mundurach, Szasery Brunświckie zwane; a drugi, huzary w pąsowych mundurach. Widząc ośm razy większą siłę nieprzyjaciela, zmuszeni byliśmy retyrować; a na tej równinie między Astorgą i Benewento, konie grzęzły w błocie po kolana. Anglicy strzelali za nami z pistoletów i karabinków, a my ciągleśmy się odstrzeliwali. Jednego żołnierza z naszych wysłaliśmy naprzód, a ten miał dobrego konia i sam był lekki, aby jak najprędzej mógł dojechać do forpocztów naszych i strzałem dał znak; jak tylko forpoczty strzał usłyszały, w ten moment dały ognia z armat w obozie naszym będących i stanęły pod bronią; Anglicy gdy to usłyszeli, stanęli i dalej za nami nie awansowali.
Napoleon natychmiast wysłał cały szwadron, którym komenderował szef Tomasz Łubieński; pierwszej kompaniji był kapitanem Franciszek Łubieński, a piątej Szeptycki. Złączyliśmy się z szwadronem i nagle na Anglików uderzyli a tych rozbiliśmy; kilku padło trupem, a kilkunastu wzięliśmy do niewoli, reszta uciekła. Niektórym z naszych czapki pospadały i w błocie zostały, toż samo i Anglikom, nasi tedy pobrali od Huzarów bermice ze skór psów morskich, pokładli na głowy i w tych maszerowali. Gdyśmy przybyli pod Astorgę do swoich, zastaliśmy całą armiję uformowaną frontem do bataliji. Napoleon widząc u naszych bermice i przyprowadzonych Anglików i gdy szef zdaleka zsiadł z konia i uczynił mu raport o wszystkiem pozdrowił nas temi wyrazy: Braves Polonais!...
Barmycę i spodnie a la Lasalle wymieniają jeszcze u szwoleżera pamiętniki opisujące sześć lat późniejszą bitwę pod Możajskiem.
Wracając do czapraka: takie sytuacje zaczęły się ponownie pojawiać w kampanii 1814.
Pozdrawiam!
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Wiek: 52 Dołączył: 20 Cze 2006 Posty: 179 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-20, 14:37
Czołem,
Dla mnie istotny jest dowód na piśmie że coś w praktyce dnia codziennego się przytrafiało.
Wyobrażamy sobie tamto wojsko jak z obrazka, zawsze regulaminowo ubrane i wyposażone a okazuje się że było normalnie tyle że nie zawsze.
Płaczkowski wspomina, że w tym czasie (1810) mieli już lance?!, czyżby te zdobyte pod Wagram?
albo myli czas i miejsca.
Tę książkę można dostać pod adresem :
http://napoleonv.es24.pl/...rancuskiej.html
lub w PELCIE,
Załączam dla zachęty ciekawy fragment. Płaczkowski widzi i opisuje to co jest obok niego,
dzięki niemu widzimy wyspę Leoabu czy Hiszpanię z bliska tak jakbyśmy byli tam razem z nim.
Książka trochę kosztuje ale myślę że watro ją mieć, sam ledwie się w nią wgryzłem a już ją kocham.
Pozdrawiam
KT
Cytat:
(...) W dniu następującym Wellington z dywizyą swoją stanął naprzeciwko nas na samej granicy portugalskiej, a my stanęliśmy przed Rodrigo; zaś między liniją naszą a nieprzyjacielską była równa dolina, w której była wioska z ogrodami oliwnemi i winogradnikami w około ją otaczającemi; tą doliną płynęła niewielka rzeczka i w tej my i nieprzyjaciele poili konie. Nazajutrz do dnia pomaszerował z szwadronem naszym sam Bessier z lewego skrzydła w tył może godzin dwie i postawił nas na uboczu jednej góry na dole; zdjął kapelusz z głowy, stanął, i coś rozpoznawał. Wróciwszy spiesznie do nas rozkazał broń ponabijać, siodła dobrze przymocować; a tym sposobem drugi i trzeci raz podjeżdżał, potem spuścił się nieznacznie kilka kroków i dał znak ręką abyśmy maszerowali. Gdyśmy tylko wyjechali na wierzch tej góry, spotkaliśmy maszerujących w kolumnie kilka szwadronów Anglików; gdy ci nas najniespodziewaniej postrzegli, w tej chwili w największym galopie, zwrócili się i uciekać poczęli; daliśmy ognia z karabinków, kilku ubili a 15 wzięliśmy w niewolę; widać że nam chcieli w czasie bitwy tył wziąść, ale się im nieudało. W kilka dni potem Bessier rozkazał nam zaraz po północy jak naj spieszniej wsiąść na koń, a był szwadron nasz i drugi Szaserów i pomaszerował z nami z lewego skrzydła po nad liniję wojska angielskiego dalej o godzin dwie; postawił nas podobnie jak i wprzód w ukrytej pozycyi, a sam jeden pojechał dalej dla rozpoznania. Na znak dany pomaszerowaliśmy cicho i wolno ku niemu, a on rzekł do nas: „Oto Polacy macie pułk Huzarów angielskich; widzicie tam w około tej małej wioski (tu wskazał ręką). Teraz konie porozsiodływali i chędożą, uderzcie śmiało." My ruszyliśmy z góry galopem. Ci, gdy nas postrze-gli, jedni poczęli kulbaczyć konie, drudzy oklep na konie wsiadać, inni ze wszystkiem prawie porozbierani uciekać na wszystkie strony..... Kilkunastu schwytaliśmy żywcem, kilku ubili i wielu ranili.
Nieupłynęło pół godziny czasu, widzieć się dała kawalerya z konną artyleryą zbliżająca się do nas; i nasza też kawalerya takoż z konną artyleryą prawie w tymże samym czasie przybyła. Zaczęła się kanonada, wyruszyły flanki ery angielskie, my toż samo naprzeciw nich, zaczęliśmy się mocno ucierać; w końcu przypuściliśmy attak i Anglicy zaczęli się cofać aż do swojej liniji, która na wyższej pozycyi ustawioną była i sam Wellington dowodził, dobrze opatrzony bateryami; około 5 z rana rozpoczęła się batalija na całej liniji. Marszałek Massena komenderował prawem skrzydłem, Doursen środkiem liniji, a Bessier lewem skrzydłem.
Niedaleko od nas w lewem skrzydle piechota nasza legiji nadwiślańskiej ucierała się mocno z piechotą angielską, która była w ogrodach oliwnych i po winogradnikach; słyszeć można było naszych nadwiślańców wołających jeden do drugiego, ostrzegając w te słowa: „Ostrożnie!... patrzaj-no Kuba pilnuj się, widzisz jak w krzakach czerwienieją jak raki, zdaje się im, że go nikt nie zobaczy." W istocie promienie hiszpańskiego słońca oświecały te wino-gradniki, to też żeby w największej gęstwinie ukrywał się, kolor pąsowy przebijał jak mak na pszenicy kwitnący, daremnie tedy flankiery angielskie tam niby były utajone. Ta tedy piechota w tej pozycyi nie mogła się długo utrzymać; retyrowała się zwolna, bo nadwiślańce gorąco i mężnie na nią nacierali. Bessier postrzegłszy że się mieszają i zaczynają re-tyrować ku liniji swojej, dał rozkaz szefowi Pacowi, aby wy komenderował jeden pluton w uliczki pomiędzy te ogrody, żeby nieprzyjacielowi zastąpić i przeszkodzić w retyradzie; pluton wystąpił i pomaszerował.
Jak tylko przybyli do ogrodów i stanęli w u-liczkach, dostrzegli oficera angielskiego, wśród tych ogrodów jeżdżącego; dwóch naszych z tego samego plutonu przypuścili konie i niespodziewanie napadli na tego Anglika; on się zaczął bronić, ale jeden z naszych ciął go pałaszem w głowę, aż mu bermi-ca spadła, a z jednej strony twarzy, cały policzek był odcięty; chwycili go tedy nasi pomiędzy siebie i uprowadzili. My staliśmy w zabezpieczeniu armat z których nieustannie strzelano. Spostrzegł zdaleka szef Pac, że nasi prowadzą. Anglika, skoczył galopem naprzeciw nich, a gdy go zobaczył że ranny i pochylony siedzi na koniu a był bez spodni, rozgniewany począł łajać żołnierzy że go obdarli, ci się tłumaczą że nic mu nie brali. Gdy przyjechali do liniji i stanęli za frontem, wnet zawołano doktora Żerarda, który go zaraz opatrzył i policzek mu przyhaftował; podał mu szef wina, on napił się, a potem zaczęli z sobą rozmawiać.
Ten oficer był szefem batalijonu Grenadyerów szkockich; wkrótce potem nasi przyprowadzili z żołnierzami legiji nadwiślańskiej, cały batalijon bez broni. Ci gdy stanęli w tyle za liniją w odległości takiej, że im kule nieszkodziły po nad strumieniem obfitym wody źródlanej, gdy postrzegli tę wodę, mocno spragnieni, wszyscy pobiegli napić się. My, poglądając na nich, wszyscy śmiać się poczęli, widząc ich bez spodni; później dopiero dowiedzieliśmy się od nich, że ten pułk Szkotów ze zwyczaju dawnego, gdy tylko staje do parady czy na rewiję czyli do bataliji, to zawsze bez spodni być powinien. Dalej mówili o jakiejś odwiecznej historycznej trądycyi, że na ich wyspie kiedyś tam przed laty kobiety szkockie, czy to było ze zwyczaju, czy dla zabawy, miały grać w pewną jakąś grę z mężczyznami, a to o spodnie; że gdy kobiety wygrają, mężczyźni spodni nosić nie będaj gdy tedy w tej zabawie przegrali, to na pamiątkę tego zdarzenia w czasie parady spodni używać nie mogą. Umundurowani dość pięknie byli; na głowie bermica z pąsowym wierzchem, z kordonami włóczkowemi pąsowemi, przyozdobiona kutasami; nad czołem blacha mosiężna, na której wybity lew z napisem: Grenadyery Szkockie, Wielkiej Brytaniji. Pióra za bermicami takoż pąsowe. Ber-mice mieli ze skóry psów morskich; mundury także pąsowe z kołnierzami i rabatami czarnemi, taśmami białemi oszyte, fartuszki zielone w kratki bardzo krótkie fałdowane niedochodzące do kolan; dalej nogi gołe, a w miejscu trzewików podeszwy plecione z szpagatu, do których był przyszyty kawał płótna pąsowego, jeden mały na pięść długi na palcach, dalej z pąsowej wełnianej tasiemki oplot w siatkę do kolan sięgający i na fontaź zawiązany; zdale-ka patrząc na ten pułk stojący, wydawało się jakby w nankinowych szamoa spodniach byli ubrani.
Ta batalija nie trwała więcej jak godzin siedm; na naszej i nieprzyjacielskiej liniji przestano strzelać i tak staliśmy na tymże samym placu naprzeciw siebie, ale cicho. Bessier rozkazał szefowi Pacowi, aby z wziętych niewolników spis zrobić, kto oni są i z jakich narodów; szef więc kazał im stanąć w szeregu i z pułkownikiem wziętym w niewolę razem przystąpili do przeglądu. Znaleziono między niewolnikami 120 Polaków, którzy jeszcze na San Domingo wyspie popadli się w niewolę (...)
Karol, odeszliśmy od tematu czapraka. Proszę wydziel sprawy dotyczące innych tematów do odrębnych wątków. Co się tyczy lanc, to Napoleon podpisał dekret o ich wydaniu na wiosnę 1809. Dekret opublikowano już po bitwie pod Wagram, stąd w naszej tradycji powiązanie lanc u szwoleżerów ze zdobyciem ich na ułanach Schwarzenberga. Szerzej na ten temat w wątku Lanca, w którym są również i inne udostępnione wcześniej przez Ciebie materiały. Płaczkowski jest bardzo nierówny, a że pisał po latach, trzeba jego słowa konfrontować z innymi źródłami, z większą jeszcze uwagą. Dobre jest to, że pisał nie z pozycji oficera, ale żołnierza z szeregu i podoficera. W rezultacie bywa, że zdarzeniom, o których Załuski pisze w trzech słowach poświęca parę stron.
Pozdrawiam!
M
P.S.
Tytułem dygresji do dygresji: wspomniałeś o wyspie Lobau. Dziś jest 21 lutego. Równo 240 lat temu (21 lutego 1770 roku) urodził się Georges Mouton, hrabia Lobau, Austriak z pochodzenia. Od 24 września 1803 dowódca 3 pułku piechoty liniowej. Od 1 lutego 1805 generał brygady. Od 5 października 1807 generał dywizji. Adiutant cesarza. Uczestniczył w bitwach pod Austerlitz, Jeną, Pruską Iławą, Frydlandem, Essling, Wagram i Waterloo. Za Ludwika Filipa mianowany marszałkiem Francji. Zmarł 27 listopada 1838 w Paryżu. Więcej znajdziesz tu: Generałowie armii francuskiej i tu: Adiutanci Napoleona i jego marszałków.
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Wiek: 36 Dołączył: 12 Cze 2008 Posty: 99 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-23, 12:03
Sprawa baranka trębacza Szwoleżerów, a konkretyzując- mojego baranka, przypomina jeden z ciekawszych problemów odtwórstwa.
Odtwarzać regulamin, czy prawdę historyczną?
Studiując epokę natykamy się na olbrzymie rozbieżności między regulaminem i oficjalnymi źródłami, a pamiętnikami "praktyków" i weteranów.
Przykład mam ten sam w dwóch epokach.
Regulamin i większość oficjalnej ikonografii utrzymuje, że Szwoleżerowie i polscy ułani w ogólności, powinni nosić zapięte pod brodą czapki. Tymczasem większość pamiętników, która porusza tą kwestię twierdzi coś przeciwnego. Mianowicie, że Polacy nosili czapki "sposobem głowy".
Długo zastanawiałem się dlaczego tak jest, dopóki w lesie nie trafiłem czapką w gałąź. Szybko nie jechałem, a mało mi głowy nie urwało. W bitwie czapka mogła otrzymać kulę, pchnięcie lancą czy szablą. Może lepiej, żeby spadła niż żeby zrobiła krzywdę jeźdźcowi.
(Ponoć Marcin miał podobną przygodę i identyczne wnioski)
Bardzo podobny przykład to amerykańscy żołnierze z IIWW. Noszą odpięte hełmy wcale nie dla fasonu. Ponoć bardzo często przydarzały się przypadki, że podmuch explozji skręcał żołnierzowi kark. Hełm wzmacniał efekt pomuchu z dołu, bo działał jak żagiel-zwiększał powierzchnię głowy. Zwłaszcza patrząc z dołu. A regulamin jasno mówi, że hełm powinien być zapięty.
Tak więc baranek też może być nieregulaminowy i nie pojawiać się na "oficjalnej ikonografii". Niemniej jednak jest bardzo prawdopodobny, że tak ujmę zgodny z charakterem epoki. Trębacze wszystkich formacji kawalerii używali w jakimś tam okresie baranków. Więc istnieje duża możliwość "zmałpowania" obcej mody. Zresztą niekoniecznie obcej, bo polskie formacje robiły tak samo.
Zresztą była to epoka, gdzie moda, przeładowanie efektami, futrami, kordonami, kitami etc było bardzo mile widziane.
I to raczej regulamin dostosowywał się do mody, a nie odwrotnie.
W nadużywaniu efektów, nawet wbrew regulaminowi przodowały zwłaszcza jednostki elitarne- zwłaszcza kojarzą się z tym huzarzy.
W końcu każdy pułk chciał się POKAZAĆ. A, że moda wojskowa była wtedy krzykliwa i leciutko jarmarczna..
A przede wszystkim fantazja dowódcy pułku, czy szwadronu, w dzidzinie POKAZYWANIA SIE PUŁKU, mogła się wyładować przy mundurowaniu trębacza, który zawsze się miał wyróżniać i tutaj wszelka extrawagancja jest "na miejscu".
Tak więc nie wiem czy jest o co kruszyć kopie. Ale jeśli zjawi się jakiś ślad sankcjonujący mój baranek, to z pewnością się ucieszę.
_________________ Ab uno disce omnes. - Po tym jednym (przykładzie ich łajdactwa) sądź ich wszystkich. (Vergilius)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum