Wysłany: 2010-11-21, 20:52 Front nadnarwiański 1794 roku.
Miałem spotkać się 11 listopada z kolegami z Ostrołęki, ale obowiązki pułkowe mi na to nie pozwoliły.
Dlatego w ramach rekompensaty pozwolę sobie zamieścić mały artykuł o tych i przyległych terenach w 1794 roku.
Po przegranej 1792 roku, w powszechnej świadomości zaczął przeważać pogląd o możliwości zbicia Moskali.
Dalsze wypadki oraz ewidentna zdrada dotychczasowego sojusznika pruskiego, wzbudziły chęć przeprowadzenia zmian.
Możliwość taką dawało jedynie powszechne zbrojne wystąpienie.
Na początku maja 1793 roku w Warszawie, na jednym ze spotkań towarzyskich u Ignacego Działyńskiego, szefa 10 Regimentu Pieszego, poruszono kwestię uchwał sejmu grodzieńskiego. Zgodzono się z tym iż jego uchwały przynoszą jedynie szkodę krajowi. Aby zaradzić złu zaprzysiężono spisek mający na celu zbrojne wystąpienie przeciw rosyjskim niegodziwościom. W skład komitetu założycielskiego weszli: Ignacy Działyński, Franciszek Aloe - Włoch z pochodzenia będący sekretarzem Ignacego Potockiego, Jan Czyż - mjr Kawalerii Narodowej i Józef Pawlikowski - syn kowala z Rozprzy, znany ówczesny publicysta.
Niebawem, dołączyli kolejni spiskowcy między innymi jeszcze w maju przyłączyli się podkomorzy nurski Jan Zieliński i jego krewny Aleksander Zieliński. Ten ostatni był swoistym kurierem pomiędzy brygadierem Antonim Madalińskim a warszawskim sprzysiężeniem. Aleksander konsultował z brygadierem drezdeńską instrukcję Kościuszki, ostatecznie przekonując mającego jeszcze wątpliwości Madalińskiego do podjęcia natychmiastowego działania.
Tymczasem w stolicy zaczęto aresztować spiskowców. Działyńskiego zaaresztowano na Wołyniu w trakcie omawiania szczegółów powstania na tych terenach. Madaliński zagrożony redukcją swej jednostki jak i możliwością aresztowania podnosi sztandar insurekcji.
Wszystko to dociera do gen. Kościuszki, nie ma już odwrotu, trzeba działać. Na krakowskim rynku padają słowa przysięgi. Akt Powstania zostaje spisany.
Ale to dopiero początek, pod Kraków maszerują carskie oddziały ale nawet po ich pokonaniu szanse na rozwinięcie się powstania daje tylko Warszawa ze swym zasobnym Arsenałem, załogą i patriotyczną ludnością.
Należało jak najszybciej oswobodzić miasto. W tym celu zaraz po przysiędze wysłał Naczelnik swego emisariusza do płk. Filipa Haumana dowodzącego 10 Regimentem, aby wspólnie z brygadierem I małopolskiej Brygady Kawalerii Narodowej Piotrem Hadziewiczem, brygadierem I wielkopolskiej Brygady Kawalerii Narodowej Antonim Madalińskim oraz gen. milicji mazowieckiej Aleksandrem Zielińskim uderzył na carski garnizon stolicy. To było jedno z kluczowych, priorytetowych zadań.
Wystąpienie Madalińskiego jakkolwiek bardzo pożądane, dało do myślenia pruskiej stronie. Jego marsz, wejście w granice królestwa, walka z pruskim wojskiem i rewoltowanie ludności było bardzo niebezpieczne i groziło walką na tych świeżo pozyskanych terenach. Dlatego postanowiono utworzyć kordon przed dalszym wystąpieniom Polaków.
1 kwietnia 1794 roku oddziały pruskie w sile batalionu piechoty oraz 9 szwadronów huzarów i dragonów przekroczyły granicę pod Raciążem i ruszyły w kierunku Pułtuska. Równocześnie kolejne dwa piesze bataliony zajęły Zakroczym, Wyszogród, Szreńsk i Płock. Pod Mławą 3 batalionami i 10 szwadronami obsadził pogranicze gen. Wildau. Z pod Piszu wymaszerował gen. mjr Günther w 10 szwadronów kawalerii wraz z pieszym batalionem. Jego zadaniem było opanowanie brzegów Narwi od Wizny do Ostrołęki. Po wykonaniu tego rozkazu dostał kolejne polecenie przedłużenia kordonu aż po Tykocin.
Tym pruskim posunięciom mogli Polacy przeciwstawić jedynie skromne środki. Vicebrygadier Dąbrowski zebrał rozproszonych żołnierzy z brygady Madalińskiego i wzmocniony ochotnikami których nazywał MAZURAMI odrzucił Prusaków z pod Ostrołęki i zabezpieczył łomżyńską kasę przed jej zagarnięciem. Naglony rozkazami odszedł ostatecznie do Warszawy. Zagrożona Ostrołęka poczęła samorzutnie zbroić się, ale potrzebowała przywódcy. Na wezwanie mieszkańców przybył do miasta 3 maja wraz z 20 ochotnikami Jan Zieliński. Zaprzysiężono Akt Powstania i zaczęto formować batalion strzelców. Jan Zieliński był gen. mjr. ziemi łomżyńskiej, dlatego też jego batalion był nazywany "batalionem wolonterów łomżyńskich". Choć był to plan śmiały ale na jego pełną realizację potrzebowano czasu a tuż obok usadowili się Prusacy.
O zagrożeniu z północy zdawano sobie sprawę w stolicy. Dlatego już 22 kwietnia wysłano z Warszawy szwadron ułanów królewskich, by przez Jabłonnę dotarł pod Nowy Dwór. Następnego dnia wymaszerował płk Kwaśniewski ze swymi ochotnikami konnymi (150 - większość z nich to dawni podkomendni Madalińskiego) i pieszymi (250). Po drodze wzmacniał się kolejnymi wolonterami tak że po tygodniu miał już 500 ludzi. Maszerował przez Białołękę (24 IV), Radzymin (26IV), Kuligów nad Bugiem by ostatecznie stanąć obozem 2 maja pod Zatorem. Kwaśniewski wysyłał podjazdy na rozpoznanie przeciwnika. Tymczasem gen. Mokronowski postanowił skupić w jednym ręku dowództwo nad tymi oddziałami.
Na komendanta wytypował Dąbrowskiego. 1 maja J.H. Dąbrowski wyruszył z Warszawy z dwoma szwadronami I wielkopolskiej BKN.
Ci żołnierze stali się trzonem zorganizowanego przez niego Pułku Mazurów. Marszruta prowadziła przez Kobyłkę, Radzymin do Kuligowa. Z tej miejscowości wysyłał ludzi do alarmowania Prusaków w Serocku i Rosjan w Zegrzu.
3 maja meldował iż Igelström wyruszył z Zegrza w 1000 ludzi na Wyszogród. Jeńcy zeznali o planie maszerowania na Rawę by połączyć się tam z kolumną Nowickiego. Dąbrowski prosił o posiłki widząc możliwość pobicia Igelströma. Niestety Mokronowski nie nadesłał oddziałów, zezwolił jedynie na obserwację Rosjan. Dąbrowski posuwał się za Igelströmem, przeprawił się za Wisłę pod Tarchominem przez co oddalił się od swojego odcinka dowodzenia. Siłą rzeczy dowództwo przeszło w ręce płk Kwaśniewskiego.
Kwaśniewski 7 maja został zaatakowany pod Arciechowem, ale z powodzeniem odparł wypad Prusaków. Czynne wystąpienia Polaków krępowała instrukcja Kościuszki zakazująca czynnych obrotów z Prusakami, przez co liczył na ich "neutralność". Rzeczywistość była jednak inna, Prusacy ciągle zapuszczali się niewielkimi oddziałami poza 'kordon'.
Komenda stołeczna mogła jedynie łatać dziury i w miarę możliwości wysyłać nad Narew drobne siły.
W widłach Wisły i Narwi postawiono organizujący się 17 Regiment pieszy w sile zaledwie 250 głów. Kwaśniewski był ze swymi ludźmi na drugim skrzydle frontu. Pod Ostrowem stanęła komenda wolonterów pod rotmistrza Świderskim. Niekarna, robiąca ciągłe burdy samowolnie opuściła posterunek. Do Kuligowa wysłano 15 maja 50 strzelców Sokolnickiego z 19 Regimentu by zluzowali tamtejszy posterunek. 19 maja wysłano Kwaśniewskiemu dwie armaty 3 funtowe z 7 kanonierami. Płk Kwaśniewski setką ludzi obsadził Popowo, po 50 ludzi miał w Zambskach i Łące.
Reszta ludzi w sile 50 konnych i 200 pieszych była w Popławach naprzeciw Pułtuska. Kolejna garść wojska z Warszawy wymaszerowała 30 maja do Nieporętu, a było to zaledwie 30 strzelców 19 Regimentu.
1 czerwca wysłano do Ostrołęki kpt. Forrestiera z 60 strzelcami 15 Regimentu w osłonie dwóch armat 3 funtowych.
Wracał z nimi Norbert Zieliński, który wespół z burmistrzem Ostrołęki pojechał do stolicy prosić o pomoc dla organizujących się pod sztandarem insurekcji mieszkańców tych terenów. Tymczasem w mieście Jan Zieliński rekrutował nowych ludzi, zbroił się i ćwiczył. 26 maja jego siły wynosiły już 500 pieszych i 150 konnych.
Tymczasem na innym odcinku prowadzono działania odciążające Ostrołękę. Ale rozkaz Mokronowskiego pozoracji pod Pułtuskiem Kwaśniewski wykonał inaczej. Zostawiwszy w Popławach swą jazdę i 20 strzelców jako załogę usypanego szańca, sam z piechotą w nocy z 31 maja na 1 czerwca lasami posunął się pod Ostrołękę.
3 czerwca był już tylko o 20 kilometrów od miasta. 4 czerwca Prusacy o ósmej rano ostrzelali z armat miasto, następnie zaatakowała liczna piechota. Jan Zieliński przeciwstawił im 500 swoich ochotników i 3000 pospolitego ruszenia. Przyparł wrogą piechotę do rzeki a następnie odrzucił ją na drugi brzeg. Około godziny 14-ej przymaszerował ze swymi ludźmi płk Kwaśniewski. Jego ludzi ukryto a działa zamaskowano. Około 18-ej przybyli strzelcy kpt. Forrestiera z dwoma działami. Ich również ukryto na wypadek powtórnego ataku Prusaków. O 19-ej Nastąpiła ponowna próba opanowania Ostrołęki ale została szybko zażegnana dzięki akcji strzelców i artylerii. Prusacy odstąpili od miasta.
Strzelców 15 regimentu wzmocniono czterdziestoma Kurpiami. Kompania ta stała się zalążkiem nowo erygowanego Batalionu strzelców ziemi nurskiej. Komendę nad nimi objął płk strzelców księstwa mazowieckiego Norbert Zieliński.
Tymczasem niebezpieczeństwo powstało również bardziej na wschód od Ostrołęki.
Gen. mjr ziemi bielskiej Karwowski raportował o opanowaniu ziemi wiskiej przez Prusaków i zajęciu Goniądza.
Prosił o posiłki z liniowego wojska by ich odrzucić. Generał Mokronowski rozkazał gen. mjr. Izydorowi Krasińskiemu pobranie z transportu artylerii wysłanego na Litwę, czterech armat 3 funtowych i wraz z nimi by wymaszerował z ludźmi 'już usposobionymi' w pomoc Karwowskiemu.
Ostatecznie Krasiński wymaszerował 7 czerwca z I batalionem swego 18 Regimentu z Sokołowa by przez Krzemień udać się do Tykocina, do którego z Bielska pomaszerowała mała komenda wojska - 2 armaty, 40 kawalerii, 121 strzelców i 107 pikinierów.
Wzajemne przepychanki trwały w dalszym ciągu. I tak 10 czerwca Prusacy opanowali dużą kępę na Narwi o siedem kilometrów od miasta, zyskując tym samym dobry przyczółek do przeprawy. Ale i tym razem czujny Kwaśniewski odrzucił ich z zajmowanej pozycji.
Tymczasem po przegranej pod Szczekocinami kiedy wystąpienie zbrojne Prusaków nie budziło już wątpliwości zmieniło się i podejście Naczelnika do walki z drugim nieprzyjacielem. Kościuszko wydał odezwę do dowódców by "wchodzili w kraj pruski".
16 VI ochotnicy z oddziałów Kwaśniewskiego przeprawili się przez Narew opodal Pułtuska i pochwycili konie pasące się na łąkach. W drodze powrotnej zostali jednak obskoczeni przez huzarów i ratowali się ucieczką. Następnego dnia z Pułtuska wymaszerował na Ostrołękę gen. Wildau pozostawiając jedynie w garnizonie 200 piechoty. 20 VI Kwaśniewski z ppłk. Krzywdą Boguckim i majorem Czakim pozorowali pod miastem uderzenie nie domyślając się, że łatwo mogą je opanować. Prusacy zabarykadowali się w budynkach i przesiedzieli w nich do następnego ranka. Rano Polaków już nie było. Ale Prusacy wzmocnili się posiłkami i zaczęli sypać demonstracyjnie szańce. Poziom rzeki był niski, groził łatwym przeprawieniem się przeciwnika. Dlatego zaalarmowany Orłowski wysłał posiłki z obozu praskiego.Posiłki składały się z I batalionu 16 Regimentu i pięciu dział z garścią jazdy. Na noc stanęli w Radzyminie.
Tam po noclegu nastąpił podział sił. Część batalionu z dwiema armatami poszła do Zegrza a reszta wkroczyła 19 VI do Popowa by pilnować wideł Narwi i Bugu. Z Popowa posłano do Popław 40 żołnierzy 16 Regimentu z dwiema armatami, 3 i 6 funtową.
21 VI Orłowski powierzył dowództwo oddziałów nad Narwią gen. mjr. Cichockiemu. Cichocki chcąc zapoznać się z sytuacją objechał swój odcinek "frontu". Między Nowym Dworem a Serockiem brzeg strzeżony był przez pospolite ruszenie ziemi warszawskiej i 17 Regiment płk. Rottenburga. Dalej pomiędzy Serockiem a Kuninem brzegi obserwowało pospolite ruszenie z powiatu kamieńczykowskiego i 16 Regiment pod ppłk. Boguckim. Od Kunina do Grodziska Ostrołęckiego nad rzeką Orz stał kordon pospolitaków z powiatów ostrowskiego i nurskiego. W Ostrołęce stacjonowali wolonterzy Jana Zielińskiego. Ogółem na przestrzeni całego fronty nadnarwiańskiego było regularnego żołnierza 1923 ludzi, w tym 160 kawalerii. naprzeciwko stało 6-7000 Prusaków.
W Łomży stacjonowali strzelcy 15 Regimentu pod kpt. Gąsowskim i komendy (82 głowy) z regimentów 15 i 16 wybierające rekruta.
W tym czasie gen. mjr milicji bielsko-podlaskiej Andrzej Karwowski postanowił wypełnić zalecenia Kościuszki i wejść w głąb pruskiego terytorium.
23 VI wyruszył z Tykocina ppłk Niewiadomski ze skromnymi siłami około 600 głów (trzy kompanie z I batalionu 18 Regimentu, pospolitacy i ochotnicy). Następnego dnia przeprawił się przez Biebrzę i zaskoczył pruskie posterunki w Klimaszewnicy i Osowcu, które zniszczył. Połączywszy się z pospolitakami ziemi wiskiej poszedł na Szczuczyn ale pod Wąsoszem spotkał gen. mjr. Günthera. Siły pruskie składały się z kilku szwadronów dragonów i bośniaków oraz z trzech kompanii fizylierów. Niewiadomski odparł atak kawalerii wysuwając do przodu pikinierów, jednak od ognia piechoty poniósł straty. Nie mogąc posuwać się do przodu zawrócił w porządku do Wąsosza. Z niego pomaszerował Na Wiznę.
W tym samym czasie wyprawił się mjr milicji podlaskiej Wolfgang Roltzberg, który przesunął się wzdłuż lewego brzegu Narwi do Wizny. Po zajęciu bez walki miasta ogłoszono w nim akces do powstania. Generałem majorem ziemi wiskiej obrano Chryzostoma Opackiego. 29 VI do Wizny przymaszerował Karwowski w sile 1400 strzelców, kilkuset pikinierów, kilkudziesięciu kawalerzystów i czterech armat 3 funtowych. Dołączył do swoich sił miejscowych pospolitaków dzięki czemu jego siły wzrosły do ok. 2500 ludzi. Po wypoczynku ruszono dalej.
1 VII ppłk Niewiadomski pomaszerował wzdłuż Narwi na Mały Płock, by swoim ruchem ułatwić przeprawę Kwaśniewskiemu. Równocześnie Roltzberg przez Stawiski pomaszerował na Kolno. Karwowski zaś poszedł przez Jedwabne i Stawiski. 2 VII pogromił pruskie placówki w Lachowie i Kumelsku. Podjazdy zaś sięgnęły Szczuczyna. Prusacy odpowiedzieli 3 VII ruchem kawalerii z Pisza. Pod Stawiskami natknęli się na oddział Roltzberga. Pomimo dwóch szarż nie potrafili go pobić, dlatego zawrócili do Pisza. Ale i Polacy mieli niepowodzenie w zdobyciu Grodziska.
Akurat tez sie tym tematem interesuje. Dlatego dziekuje za ten tekst. Czy mozesz podac skad masz dane?
Jesli moge, poki co tylko pare pytan, bo zaraz przerwa mi sie konczy:
Piszesz o spiskowcach, ale nic nie piszesz o prowokacjach rosyjskich. Wsrod spiskowcow bylo ponoc duzo t.w. oplacanych przez ambasade rosyjska. Chodzilo o sprowokowanie Polski aby byla jakas "polska ruchawka", ktora szybka da sie opanowac i... podzielic reszte Polski miedzy Rosje i Prusy (Austriakow nie wliczano). Nie piszesz tez o innych prowokacjach, albo raczej bezsensownych obietnicach francuskich. Ze niby Francja ma uderzyc na Prusy i dlatego ponoc Prusy tak sie troche ociagaly z jawnym wystapieniem przeciwko Polakom. Ale tu chodzilo o dywersje, zeby tylko uratowac skore Francji, bo oczywiscie Polska ich g... (tak jak np w 1939 r. )obchodzila. Wiec, wydaje mi sie, ze to wszystko byla bardzo przemyslana gra. Ale Insurekcja troche im sie wymknela spod kontroli...
Inna sprawa - Mokronowski - czy nie uwazasz, ze jako zwolennik krola, byl przeciwko powstaniu i dlatego tak sie ociagal z wydaniem rozkazow na ataki na pruskie wojsko i jak tu piszesz na rosyjskie? Wydaje mi sie, ze chyba byl zdrajca, tak jak Skrzynecki w 1831...
O jakim Grodzisku wspominasz na koncu? Gdzie jest ta bitwa opisana o Grodzisko z 03.07.1794?
No dobra koncze.
Pozdrawiam i czekam na nastepne odcinki
Piszesz o spiskowcach, ale nic nie piszesz o prowokacjach rosyjskich
To nie jest referat o wybuchu powstania.
Napisałem ogólnikowo o początku by podkreślić zasługi Zielińskich w tej sprawie
Mam przyjaciół w Ostrołęce. Jest to bardzo prężna grupa rekonstruktorów Pułku 4 Piechoty Xstwa Warszawskiego.
Kiedyś przy ognisku poruszyliśmy kwestię wysłania do Hiszpanii kompani strzeleckiej złożonej z Kurpiów, a poprowadził ich do Iberii niejaki Zieliński.
Walczyli ponoć właśnie z 4 Pułkiem. Ja natomiast pamiętałem to nazwisko z czasów wojny 1792 i powstania 1794 roku. I tak jakoś wyszło, że poprosili mnie o informacje...
Cytat:
Mokronowski - czy nie uważasz, ze jako zwolennik króla, był przeciwko powstaniu i dlatego tak się ociągał z wydaniem rozkazów na ataki na pruskie wojsko i jak tu piszesz na rosyjskie? Wydaje mi się, ze chyba był zdrajca, tak jak Skrzynecki w 1831...
To był kunktator. Na marginesie powiem, że i Orłowski hamował zapędy nad Narwią, może dlatego że zdawał sobie sprawę z dysproporcji sił i ich jakości...
Cytat:
O jakim Grodzisku wspominasz na końcu?
Nie znalazłem tej miejscowości, leżała gdzieś obok wyżej wymienionych
Cytat:
Gdzie jest ta bitwa opisana o Grodzisko z 03.07.1794?
To jest pikuś, a co powiesz o bitwie stoczonej 28 IX pod Ślosarzami?
Odznaczyli się w niej: kpt. Połoński, por. Pruszyński, chor. Nieznański i chor. Dziekoński.
Byli to oficerowie Regimentu Pikinierów Podlaskich.
Nie znalazłem kompletnie NICZEGO o tej bitwie. Ale musiało być to coś poważnego skoro tylu oficerów dostało pochwałę !
Co do źródeł, to książki są ogólnie dostępne, trzeba tylko z nich wynotowywać dane.
Jeżeli pozwolisz to bibliografię podam na końcu.
Przy okazji dziękuję że przeczytałeś te moje wypociny, ale na resztę możesz poczekać i dwa tygodnie!
Pozdrawiam - Darek.
Ok, nie ma sprawy poczekam na reszte i dwa tygodnie.
Ale miedzyczasie jeszcze Ciebie pomecze o te przegrana potyczke pod Grodziskiem z 03/07/1794. Prosze podaj zrodlo?
Odnosnie bitwy pod Slosarzami z 28/09/1794 to owszem ja mam tez ja odnotowana jako miedzy pulkiem pikinierow podlaskich z nieznanymi oddzialami pruskimi, ale Prusacy tej bitwy wogole nie odnotowuja! Po polskiej stronie jedyna notataka na ten temat jest u Krzysztofa Bauera.
Byc moze chodzi o potyczke z 22.09.1794 pod ta sama miejscowoscia miedzy Oddzialami pplka Nowomieyskiego z komendy A. Karwowskiego (50 piechity i 100 jazdy). Odnotowuja to polscy historycy tj Skalkowski i w wielkim dziele - Powstanie Kosciuszkowskie - Dzieje Militarne. Niemcy tez ja odnotowuja jaka bitwe z 3 batalionem strzelcow plka von Thile i bosnacy z 9 pulku bosniakow plka mjra Gunthera.
Ale oczywiscie moge sie mylic. Byc moze badales cos w AGAD i stad masz tez inne wiadomosci?
No dobra, poczeka teraz te 2 tyg.
Pozdrawiam
Gandalf de Grey
CDN
Generał pruski Schönfeld dostał rozkaz przeprowadzenia demonstracji na obu brzegach Wisły. Nie czuł się jednak na siłach, dlatego poprzestał na demonstracjach pod Zegrzem i Nowym Dworem. 7 VII przeprawił z Modlina dwie kompanie piechoty ale trafił na zacięty opór żołnierzy 17 regimentu i pospolitaków, więc musiał się wycofać. Podobnie następnego dnia to jest 8 VII dwie kompanie przeprawiły się z Zegrza i zepchnęły posterunek z 16 regimentu ze swych stanowisk. W czasie walki spłonęła karczma w Zagrobach. Na noc Prusacy przeprawili się na swoje pozycje w Zegrzu. 10 VII przybył tu generał Gisiler z jednym batalionem. Dzięki temu wzmocnieniu cały odcinek już nie był więcej niepokojony przez Prusaków.
Cała sytuacja była wielce niebezpieczna, bowiem po przeprawieniu można było jedynie w pięć godzin przymaszerować pod szańce Pragi. A że były dopiero w trakcie sypania (większość sił i środków kierowano na lewy brzeg miasta), to wynik był praktycznie przesądzony.
Tymczasem Kwaśniewski przeprawił się nad ranem 6 VII przez Narew pod Łomżą i ruszył przez Mały Płock i Kąty w kierunku na Kolno, który ostatecznie zajęto następnego dnia. Wiadomość o zajęciu miasta przez powstańców i ich posuwanie się w głąb terytorium kontrolowanego przez siły pruskie mocno zaniepokoiła generała Günthera odpowiedzialnego za tą okolicę. Pruski generał ruszył niezwłocznie na Kolno choć wcześniej zbierał siły do ostatecznego rozbicia Karwowskiego. Teraz jednak ważniejszym przeciwnikiem był Kwaśniewski.
10 VII o godzinie pierwszej po północy fizylierzy pruscy uderzyli na polski posterunek przed Kolnem. Żołnierzy odrzucono w głąb miasta i zdobyto dwie armaty. Otworzyło to możliwość zajęcia miasta. Generał Günther rozkazał uderzyć i zdobyć miejscowość przy pomocy całości swoich sił. Niestety dla nacierających, obrońcy przemyślnie urządzili obronę. Domy zabarykadowano, ulice zatarasowano wozami, tak że nie można było po nich normalnie się poruszać. Wszelkie przeszkody obsadzono strzelcami w taki sposób by ich obsady nawzajem wspierały się ogniem.
Pruski szturm trwał około ośmiu godzin. Przez ten czas Polacy utracili jedynie część zabudowań, utrzymując w swych rękach większość miasteczka i to pomimo przedarcia się pruskiej piechoty aż do grobli za miastem. Straty w zabitych po stronie atakujących to 74 żołnierzy, w tym jeden pułkownik i dwóch majorów. Powstańcy stracili według danych pruskich 27 zabitych, 47 rannych i 81 zabranych do niewoli, w tym 3 oficerów. Utracono również jakoby 3 armaty, choć Kwaśniewski przyznawał się do straty jednego które "w ogniu całkiem się zrujnowało".
Tego samego dnia, to jest 10 VII o godzinie trzeciej w nocy natarł na obóz pospolitaków ziemi bielskiej pruski generał Göcking.
Siły jakimi dysponował były znaczne, ponieważ posiadał dwa pełne bataliony piechoty (jeden grenadierski Hollstein-Becka i fizylierów Anhalta) oraz trzy szwadrony, huzarów z własnej jednostki i dragonów Werthera.
Obóz polski rozłożony był w przesmyku pomiędzy Jeziorem Rajgrodzkim a widłami rzeki Jazgrzni. Atak przeprowadzony koncentrycznie na nieubezpieczonych chłopów powiódł się całkowicie. Pospolitacy rozbiegli się na wszystkie strony, porzucając po drodze swe piki. Według raportu komisarzy dla RNN poległych, pochowanych było zaledwie 14, uprowadzonych w niewolę 462
Cytat:
samej wybranej i rosłej młodzieży
oraz
Cytat:
ranionych i rozwlekłych w różne strony do 600 przynajmniej.
Prusacy podawali swój zysk na 391 jeńców i 60 zabitych powstańców oraz 80 wozów łupów. Następnie wycofali się na Wiśniew. Straty nie były może aż takie wielkie, ale wrażenie klęski było ogromne. Zdawano sobie sprawę, że przez nieudolność oficerów zmarnowano rozporządzalnymi siłami. Obywatele Ziemi Bielskiej nie chcieli dawać już rekruta do czasu przysłania oficerów z wojska liniowego. Komisja bielska upraszała RNN [quote]by raczyła nakazać generałom i komendantom pospolitego ruszenia bez liniowego wojska nie hazardować.
Tymczasem Karwowski zajął stanowisko pod Dębnikami, gdzie swe oddziały umieścił na wzgórzach o stromych zboczach oraz wystawił mocny posterunek przy moście w Nowogrodzie by mieć bezpieczną komunikację z drugim brzegiem.
Siły Karwowskiego były solą w oku generała Günthera, który pomimo parokrotnych prób nie był w stanie rozbić oddziałów insurgentów Karwowskiego.
Dlatego też po ustaleniu jakimi siłami dysponuje ten ostatni jak również po ustaleniu gdzie znajduje się obóz Polaków, gen. Günther wyruszył dwiema kolumnami na rozbicie powstańców. Liczył na oskrzydlenie. Dlatego 18 VII z Dobregolasu wysłał na Zbójnę jedną kolumnę pod ppłk. Glaserem w sile kompanii grenadierskiej, kompanii fizylierów i jednego szwadronu bośniaków. Sam poprowadził drugą w sile dwóch kompanii grenadierów, 50 fizylierów, dwóch szwadronów bośniaków i dwóch armat bezpośrednio na Dębniki. Manewr udał się całkowicie. Około godziny 10-ej, z dwu stron nastąpił równoczesny atak na Polaków. Szybko przełamały opór i wyrzuciły powstańców z wioski. Ci w panice rzucili się ku mostowi. Kawaleria pruska nie mogła przeszkodzić w rejteradzie bowiem ugrzęzła w nadrzecznych błotach. Polacy spalili most, odgradzając się rzeką od nieprzyjaciela.
Straty Polaków to 66 jeńców, 5 armat i jedna haubica, a prusaków 17 zabitych i 52 rannych.
Według Korzona:
Cytat:
Potem z Wizny były przedsiębrane wyprawy i stoczone pomniejsze utarczki za Stawiskami pod Kumelskiem i Lachowem. Atoli dnia 18 lipca w większej potyczce pod Dymnikami i Zbojną Prusacy spędzili Karwowskiego z pozycji i kilka armat zdobyli. Potyczka ta uchodziła u nich za "sławną", oficerowie i żołnierze otrzymali kilkadziesiąt orderów i medali a za zdobyte armaty otrzymali 1500 talarów.
Według Gazety Wolnej Warszawskiej nr 23 i nr 24:
Cytat:
Karwowskiemu trochę się noga poślizgnęła, rozpędził go trochę Xiąże Holsztyński.
Cichocki wydał rozkaz ewakuacji prawego brzegu Narwi i odtworzenie kordonu. W tym celu generał major Aleksander Zieliński ze swymi oddziałami i trzema armatami obsadzać miał brzeg od Ostrołęki do Nowogrodu, Kwaśniewski Łomżę a major Roltzberg wraz z reszką ludzi z korpusu Karwowskiego (140 strzelców, 40 kawalerii, 1 armata) i zasiłkiem z pospolitego ruszenia i jazdą dymową miał zasłonić Wiznę na prawym brzegu Narwi. Brygada zaś Karwowskiego miała być wycofana na tyły do Ostrowi celem zreorganizowania i wzmocnienia.
Powoli nadciągali rozbitkowie. Okazało się że straty nie są aż tak ogromne, największą stratą okazało się utracenie 5 armat i 1 jednoroga.
Dodatkowo w wyniku porażek zmniejszyła się wiara we własne siły. Oddziały które do tej pory przejawiały wiele energii i ochoty teraz uległy.
I choć wojskowo wyprawa Karwowskiego częściowo nie powiodła się, to należy wspomnieć i o politycznym jej aspekcie.
Do Warszawy wiadomość o wymarszu Karwowskiego i raport Niewiadomskiego dotarły 30 VI a więc zaraz po wypadkach dni poprzednich, co ostudziło trochę temperaturę. Wiadomość o wkroczeniu Austriaków przytłumiono rozgłoszeniem o przystąpieniu Wizny do Powstania.
Gdy na przedpolach stolicy załamywał się opór przed głównymi umocnieniami, można było ogłosić o Powstaniu w Kurlandii i wkroczeniu Karwowskiego do Prus Wschodnich. A wiadomości o klęskach pod Rajgrodem i Dębnikami dotarła do Warszawy 21 lipca w trakcie przerwy w działaniach. Wiadomości z nad Narwi krzepiły obrońców stolicy, dając im wiarę w zwycięstwo.
Tymczasem jako wzmocnienie Dywizji Nadnarwiańskiej do Łomży przybył z Grodna generał major ziemiański powiatu grodzieńskiego Konstanty Jelski. Przyprowadził jak sam powiada 1200 konnej szlachty - "młódź ochocza, ale w broń goła".
Kościuszko będący pod wrażeniem porażek nad Narwią, odwołał z funkcji dowódcy generała Cichockiego i powołał na to miejsce generała Jakuba Jasińskiego. Jednocześnie powierzył generałowi Karwowskiemu pełnienie obowiązków dowódcy do czasu przybycia i objęcia faktycznego dowodzenia przez Jasińskiego. Ten ostatni zjawił się z Warszawy dopiero pod koniec sierpnia. Zlustrował je, przy czym okazało się że oddziały są "gołe".
Brakowało butów, mundurów, koszul, gatek....
Aby zapobiec biedzie Jasiński rekwirował zaopatrzenie ze składów grodzieńskich. Dopiero z nich szewcy, krawcy i rymarze mieli zrobić odpowiednie produkty.
Tymczasem na lewym skrzydle frontu nadnarwiańskiego Prusacy planowali zbudowanie mostu i przeprawienie się po nim. Atak z tej strony mógł wywołać panikę jak również spowodować kapitulację Warszawy. Dlatego stopniowo wzmacniali siły. Na początku lipca dotarli tu strzelcy regimentu Alt Pfuhla i dwa bataliony regimentu Kunheima, a w połowie lipca dwa bataliony strzelców Proscha i Eisenhardta.
Czujny brygadier Jaźwiński zdobył 18 VIII w nocnym ataku Kępę pod Zegrzem, wziął trochę jeńca i efektów, po czym wycofał się do swego obozu. Jego sił nie możemy dokładnie ustalić, bo nie zachował się dokładny raport. Wiadomo jedynie że dysponował żołnierzami z Gwardii Pieszej Koronnej, z 3-go, 15-go i 16-go Regimentu Pieszego Koronnego. Dodatkowo posiadał jeszcze milicjantów i ułanów królewskich Koeniga. Maksymalnie do 1000 ludzi.
W tym też czasie zapadła decyzja o przebiciu się do Wielkopolski, celem zaś było wywołanie tam powstania. Na wykonawcę tego rozkazu wyznaczono I Brygadę Kawalerii Narodowej z dywizji wielkopolskiej pod brygadierem Madalińskim. Liczono na znajomość terenów przez jej żołnierzy jak i ich powiązania z tą polską dzielnicą. Wszak oni wszyscy wywodzili się z Wielkopolski. 20 VIII brygada "cichaczem" przeszła przez Pragę i zapadła w lasach pod Jabłonną. Celem był wytyczony bród przez Wisłę - Kępa Kiełpińska. W nocy jednak, bez przewodnika pomylono drogę i Madaliński zaprzestał szukania Kępy. Zmieniono miejsce przeprawy z obawy wykrycia jej przez Prusaków. Następne przeprawy miały mieć miejsce pomiędzy Serockiem a Dębem. Czas realizacji planu to 24 VIII.
Koło Orzechowa (poniżej Dębego) spędzono szwadron huzarów ale odrzuciła Polaków stojąca tam kompania piechoty. Pod Jachranką kawalerzyści otoczyli pruską piechotę, ale nie mogli jej rozbić i cofnęli się na pozycje wyjściowe. Pod Zegrzem artyleria polska zerwała ponownie most łączący Kępę z Zegrzem, ale kawaleria nie mogła poradzić sobie z pruską piechotą. Natomiast przeprawa pod Arciechowem opodal Serocka zupełnie zawiodła. Próba przebicia się przez kordon nadnarwiański zawiodła. Przebiły się jedynie nieliczne grupki kawalerii. Gros sił odwołano pod Warszawę gdzie król pruski szykował się do generalnego szturmu. Pod Warszawą była teraz na wagę złota każda szabla.
Główny ciężar zmagań w tym czasie przesunięty był na lewy brzeg Wisły.
Uwaga sił koalicji skierowana była na przełamanie polowych umocnień na przedpolu Warszawy.
Nad Narwią siły pruskie zadowalały się jedynie rozpoznaniem swego przedpola i prowadzeniem wywiadu.
próbowano ustalić jakimi siłami i środkami dysponują powstańcy jak i gdzie znajdują się ich główne siły.
Polacy ten czas wykorzystali na odbudowę sił, zwiększenie poziomu wyszkolenia i dyscypliny.
Sypano szańce w pobliżu brodów, wycinano drzewa i krzaki by poprawić widoczność w terenie, budowano drewniane wierze obserwacyjne, stawiano słupy sygnalizacyjne z beczkami ze smołą i materiałami łatwopalnymi, rozbudowywano sieć posterunków i ustanowiono kresy by meldunki szybciej docierały do dowódców.
Aby wprowadzać Prusaków w błąd rozsyłano w różnych kierunkach liczne oddziałki. Ich ciągłe przemieszczenia
powodowały niemożność precyzyjnego ustalenia stanu i dyslokacji polskich sił. Ruchliwość Polaków odniosła skutek,
ponieważ wywiad pruski prawie podwoił w tym czasie nasze siły, przez co generałowie pruscy nie czuli się już na siłach by jednorazowo pobić przeciwnika.
Ale nie tylko ćwiczono i rozbudowywano oddziały. Prowadzono bardzo aktywne działania.
na przykład oddział Karwowskiego 19 sierpnia atakował i to z powodzeniem na Prusaków w Binduszce i Łachach, a dwa dni później powstańcy Zielińskiego atakowali pruskie pozycje pod Nożewem, a pod Grabowem gen. Wiszowaty
również odrzucił przeciwnika z jego pozycji.
Taka podjazdowa wojna trwała do pierwszych dni września, kiedy to nad Narew dotarła radosna wieść o odstąpieniu koalicji od stolicy.
Oblężenie zostało przerwane !!!
Razem z tą informacją dotarł rozkaz Najwyższego Naczelnika atakowania Prusaków.
Celem ataku było odciągnięcie uwagi od wyprawy gen. Dąbrowskiego do Wielkopolski by poprzeć tam miejscowych powstańców.
Rozkaz Kościuszki wykonano błyskawicznie. Oddziały Karwowskiego i Zielińskiego już 11 września zdobyły wsie Stanisławowo i Skwa. W kolejnych dniach ciągle ucierano się z przeciwnikiem. I tak 17 IX Zieliński ze swą kawalerią po przejściu Narwi atakował pod Sielcem i Gostkowem, 18 IX w Rzewniu, 19 IX w Kodniewku (Kornewko), Gzowie i Strzyżami, a 28 IX pod Ślósarami odznaczył się na czele swoich ludzi Wojczyński. 30 września oddział z korpusu gen. Wojczyńskiego atakował Prusaków w Koźliczkach. Odznaczył się tam kapitan Połański.
1 X zabrano z zaskoczenia cały pruski posterunek na Murchowskiej Łące pod Ostrołęką (Murchowska Longa). 7 października podpułkownik Zawadzki stoczył udaną walkę z pruskim oddziałem w Łasi (wieś-?), a w nocy z 7 na 8 X zaatakowano Łaszcz. W wyniku tego ataku pruskie oddziały wpadły w popłoch i wycofały się do Zbojny. Generał Günther cofnął się za rzekę Omulew i będąc przekonany o ciągłym posuwaniu się znacznych sił przeciwnika poszedł dalej po za rzekę Orczyc na Chorzele i Maków.
8 X Prusacy próbowali z zaskoczenia opanować Ostrołękę ale czujny major Kobyliński zapobiegł temu. Niestety przypłacił odwagę własną śmiercią.
Był to czas nieustannych walk, przemieszczania się i zdobywania kolejnych terenów, których zasoby mogło teraz Powstanie wykorzystać. Ale i po stronie powstańców wystąpiły dosyć znaczne zmiany. Otóż po generale Jasińskim, a właściwie po generale Karwowskim, pełniącym obowiązki dowódcy, komendę nad tak zwaną Dywizją Nadnarwiańską objął generał Jerzy Grabowski. Bohaterski obrońca Wilna, nominowany przez Kościuszkę na dowódcę dywizji 29 IX w czasie lustracji wojska litewskiego w Grodnie. Jerzy Grabowski, oficer wojska liniowego z dużym doświadczeniem, rokował powodzenie walk. Zamiarem generała było wywołanie powstania na tyłach Prusaków, na Kurpiach i Mazowszu. Teraz podlegali mu generałowie Zieliński, Karwowski, Kwaśniewski, Wojczyński i Jaźwiński.
17 X z pod Kolna Polacy uderzyli na Prusaków pod Johannisburgiem. Udało się ich odrzucić. Zdobyto wsie Gehsen i Rudę na terytorium Prus. Następnego dnia atakowali Prusacy. Tym razem z Modlina, na lewym polskim skrzydle wyszła mocna kolumna która zepchnęła Polaków z obozu pod Nowym Dworem. Powstańcy wycofali się aż na Pragę. Utracono magazyn sukienny i armatę (12 funtową ?). Ale po wzmocnieniu powtórnie pod Nowy Dwór poszły polskie oddziały. Praga była zbyt ważnym miejscem by zapewnić do niej dostęp pobliskim pruskim siłom.
Tymczasem 19 X w okolicach miasta Biała (Bialla), pomiędzy Johannesburgiem a Szczuczynem powstańcy opanowali kolejne wioski pruskie. Wybierano z nich furaż, brano broń jeżeli się taka trafiła i za wszystko płacono, co tak dziwiło miejscową ludność. Wprawdzie płacono powstańczymi banknotami, które nie miały praktycznie żadnej wartości, ale w połączeniu z dyscypliną i nie wyrządzaniem gwałtów, przysparzało to Polakom sympatii, a przynajmniej nie okazywano im wrogości.
20 X generałowie Karwowski i Zieliński wyruszyli z około 2000 ludźmi z pod Ostrołęki na Różan i Maków.
Przeciwstawił się im generał Günther ze swymi oddziałami.
24 X spotkanie przeciwników nastąpiło pod Różanem i choć Polacy w wyniku boju cofnęli się za Narew, to jednak siły pruskie nie zdołały rozbić powstańców. Ale nie zaniechano myśli o ofensywnym działaniu. Bowiem już 25 X zwiększona kolumna z sześcioma działami polska kolumna
przeszła słomą wymoszczony most (dla zachowania ciszy) i opanowała Magnuszew.
Prusacy byli jednak czujni na tym odcinku i na wiadomość o opanowaniu Magnuszewa przez Polaków, ruszyli nocą trzema kolumnami by ich otoczyć.
O świcie 26 X powstańcy dostrzegli rozwijanie się wroga w szyk bojowy i aby uniknąć boju z przeważającym wrogiem, postanowili szybkim manewrem oderwać się od przeciwnika. Niestety w trakcie odwrotu natknęli się na trzecią kolumnę wojsk pruskich, która odcięła im drogę. Otoczeni, mając niewielkie ilości broni palnej i pomimo prób wyrwania się z okrążenia, zostali zmuszeni do kapitulacji.
Sytuacja na frontach w tym czasie była bardzo ciężka. Po klęsce maciejowickiej i utracie Najwyższego Naczelnika, duch wśród powstańców podupadł.
Wkradła się do umysłów myśl o niemożności wygrania. Z taką myślą musiały walczyć oddziały, bić się choć nie mogły liczyć na nadzieję zwycięstwa.
Pomimo tego oręża nie wypuszczano z dłoni, nie rozchodzono się do domów, nie opuszczano szeregów. Jednostki powstańcze wchodzące w skład dywizji nadnarwiańskiej, walczyły praktycznie do końca.
29 X pod Ostrołękę podeszły carskie oddziały w sile 1000 ludzi, wysłane do niej w myśl układu zawartego pomiędzy carskim generałem Dehrfeldenem a pruskim Favratem. Rosjanie sukcesywnie wypierali powstańców Grabowskiego z poszczególnych domostw. Po parogodzinnych walkach Polacy zostali zmuszeni do przeprawienia się przez rzekę. Tutaj stali nad brzegiem czekając na próbę przeprawy i atak Rosjan. Ci ostatni nie przejawili chęci do dalszej walki, kontentując się jedynie zdobyciem miasta, które teraz doświadczyło całej okropności wojny.
Generał Grabowski nie czując się na siłach do dalszego trwania nad rzeką i bojąc się uderzenia od tyłu Prusaków, wydał rozkaz do odmarszu z pod Ostrołęki.
Do 31 X w Wiźnie stacjonowały oddziały liczące 500 powstańców i 11 armat pod generałem Karwowskim i Opackim. Nie były to wielkie siły, tym bardziej, że artyleria składała się w większości z małych, żelaznych kościelnych wiwatówek, choć była też jedna 6 funtówka przysłana z arsenału ze stolicy. Na te oddziały ostatniego dnia października natarły pruskie oddziały i pomimo heroicznej obrony w poszczególnych domostwach ze strony powstańców, siły ich uległy przewadze ilościowej i jakościowej jakimi dysponowali Prusacy pod generałem Suterem. Jednak pomimo rozbicia sporej ilości insurgentów udało się dotrzeć do Tykocina. Niemniej uległo rozbiciu kolejne zgrupowanie powstańców.
Tymczasem pod Łomżą otoczony został w Piątnicy niedaleko Nowogrodu generał Grabowski i w dniu 1 XI musiał złożyć broń.
Generał major Fryderyk książę Holstein - Beck przyjął kapitulację 84 oficerów w tym generałów Grabowskiego, Jelskiego i Wasilewskiego, 73 towarzyszy, 534 szeregowych i około 1000 chłopów z pospolitego ruszenia. Siły powstańców praktycznie przestały istnieć. Z innych znanych to Wiszowaty trafił do niewoli w dniu 2 XI a jeden z Zielińskich (prawdopodobnie Aleksander) został pochwycony przez Prusaków pod Zegrzem. Nie wiedział, że polskie jednostki odeszły z tego terenu na Pragę.
Samo miasto Ostrołęka, miasto będące kolebką powstania, zostało zajęte przez pruskie oddziały w dniu 4 XI. Mieszkańcy doznali represji i aresztowań za swój udział w powstaniu. Ostrołęka zapłaciła wielką cenę za patriotyzm. Zrujnowane i ograbione, zostało teraz siedzibą pruskiego sądu wojennego szafującego drakońskimi wyrokami nie tylko dla powstańców ale i też dla ludności cywilnej uznanej jako współwinnej wybuchowi powstania.
CDN
Dywizja lub czasami nazywana "Kolumna Nadnarwiańska" miała spełnić doraźne zadania ubezpieczania stolicy od północy jak również zabezpieczenia komunikacji z powstaniem na Litwie.
Dodatkowo miała być straszakiem na Prusaków, grożącym im działaniami na ich zapleczu.
Z zadań tych dywizja wywiązała się doskonale, całkowicie spełniając pokładane w niej nadzieje.
Dowódcami w niej byli w kolejności:
1) generał Karwowski, pełniący obowiązki do czasu wytypowania dowódcy;
2) generał major Cichocki, od 20 VI do 11 VIII;
3) ponownie generał Karwowski, do czasu przyjazdu Jasińskiego;
4) generał lejtnant Jakub Jasiński;
5) generał major Stanisław Woyczyński, od 13 IX do 3X;
6) generał lejtnant Jerzy Grabowski, od 4 X do kapitulacji.
Dywizja liczyła około 6400 bagnetów i szabel oraz około 30 dział. Podlegała operacyjnie pod Siłę Zbrojną Księstwa Mazowieckiego.
Jednostki które częściowo lub w całości operowały w strukturach dywizji, między innymi to:
- Gwardia piesza koronna;
- 3 regiment pieszy;
- 15 regiment pieszy;
- 16 regiment pieszy;
- 17 regiment pieszy;
- 18 regiment pieszy;
- Regiment jegrów ziemi bielskiej;
- Regiment pikinierów podlaskich;
- Batalion strzelców ziemi nurskiej;
- Batalion strzelców ziemi wiskiej;
- Batalion wolonterów płk. Kwaśniewskiego;
- Kompania strzelców łomżyńskich;
- Brygada I KN wielkopolska;
- Pułk Mazurów, późniejsza VII BKN;
- Pułk lekkiej kawalerii ziemi bielskiej;
- Pułk lekkiej kawalerii ziemi nurskiej;
- Pułk lekkiej kawalerii płk. Kwaśniewskiego;
- Pułk lekkiej kawalerii mjr. Świderskiego.
Dywizja liczyła według zachowanego raportu w dniu 3 X:
< Korpus generała Karwowskiego >
Artylerii - 33, w tym 26 żołnierzy przy 7 armatach ( 1 szt. 6 funtowa, 2 szt. 3 funtowe i 4 szt. 1 funtowe).
Kawaleria - 542.
Strzelców - 612.
Pikinierów - 1064
Razem głów 2551 (?)
< Korpus Zielińskiego generała ziemi nurskiej >
Artyleria - 17 głów przy trzech działach ( 1 szt. 6 funtowa i dwie 3 funtowe).
Kawaleria - 747.
Strzelców - 701
razem głów 1465.
< Korpus Opackiego generała ziemi wizkiej >
Kawalerii - 60.
Strzelców - 600.
Razem głów 660.
< Korpus Wiszowatego generała ziemi łomżyńskiej teraz formujący się >
Strzelców jest rzetelnie 60.
Z wojska liniowego batalion I-szy Regimentu 18-go Krasińskiego do korpusu Karwowskiego przyłączony - głów 404.
< Korpus Jelskiego generała powiatu grodzieńskiego >
1 pułkownikostwo mających parę pistoletów, pikę i pałasz - 250;
2 pułkownikostwo mających po jednym pistolecie lub karabinku - 400;
3 pułkownikostwo mających pikę lub pałasz - 400.
Oraz według innego raportu w obozie pod Zegrzem w komendzie Jaźwińskiego:
Gwardyi pieszej koronnej komenda z podpułkownikiem i kapitanem, głów 80.
Z regimentu 3 -go ... (?).
Z regimentu 15 -go ... (?).
Z regimentu 16 -go - 130.
Milicja .... (?).
Z Pułku Lekkiej Jazdy Koeniga koni 20.
Sprawa uzbrojenia jednostek w broń "ognistą", była sprawą kluczową. Od jej ilości, od zaopatrzenia w proch i pociski, zależało powodzenie lub klęska w działaniach.
Dlatego wymieńmy chociaż jednostki nowo erygowane i ich zaopatrzenie w broń.
Według raportów z końca września stan uzbrojenia poszczególnych jednostek wyglądał następująco:
- Gwardia piesza koronna -1290 karabinów (96 %);
- 3 regiment pieszy -781 karabinów (70%);
- 15 regiment pieszy -1065 karabinów (53 %);
- 16 regiment pieszy -1318 karabinów (93%);
- 17 regiment pieszy -500 karabinów (97 %);
- 18 regiment pieszy -1206 karabinów (99%);
- Regiment jegrów ziemi bielskiej -527 karabinów (88 %);
- Regiment pikinierów podlaskich -300 karabinów (29 %);
- Batalion strzelców ziemi nurskiej -150 karabinów, tylko o tylu jest pewna informacja;
- Batalion strzelców ziemi wiskiej -288 karabinów, tylko o tylu jest pewna informacja;
- Batalion wolonterów płk. Kwaśniewskiego -280 karabinów (96 %);
- Kompania strzelców łomżyńskich -60 karabinów (100 %);
- Brygada I KN wielkopolska - 347 par pistoletów, 300 karabinków, 708 szabel i 377 pik;
- Pułk Mazurów, późniejsza VII BKN - 350 pistoletów, 0 karabinków, 350 szabel i 350 pik, prócz uzbrojenia dawnych żołnierzy z I BKN:
- Pułk lekkiej kawalerii ziemi bielskiej -247 par pistoletów, 0 karabinków, 478 szabel i 435 pik;
- Pułk lekkiej kawalerii ziemi nurskiej -brak informacji o uzbrojeniu jednostki;
- Pułk lekkiej kawalerii płk. Kwaśniewskiego -150 par pistoletów, 100 karabinków, 300 szabel i 80 pik;
- Pułk lekkiej kawalerii mjr. Świderskiego -150 par pistoletów, 300 karabinków, 0 szabel i 300 pik.
Podobnie skromnymi danymi dysponujemy jeżeli chodzi o umundurowaniu jednostek.
Na przykład Regiment pikinierów podlaskich we wrześniu był jednolicie umundurowany. Żołnierze otrzymali niebieskie płócienne czapki,
kurtki i spodnie. Brakowało jednostce butów i płaszczy.
Regiment jegrów pieszych ziemi bielskiej dostał 500 kapeluszy, 500 zielonych sukiennych mundurów, 500 par butów i innego wyposażenia.
Dla strzelców nurskich, wiskich i łomżyńskich brakuje danych o ich wyglądzie.
Dla batlionu wolonterów Kwaśniewskiego granatowe mundury z "kolorowymi dodatkami" szyto w Radzyminie. Uszyto około 670 mundurów z czego 560 miało granatowe wyłogi. Czapek pobrano 200 i 40 czarnych gemajnowskich giwerów kawalerii z czarnymi kitami.
Jak widać bardzo wiele wysiłku włożono w tworzenie powstańczych jednostek, ich rozbudowę i wyszkolenie. Dla przykładu podam tutaj o ściągnięciu do Pułku lekkiej kawalerii ziemi bielskiej przez generała Jasińskiego z wojska litewskiego Jana Weysenhoffa na stanowisko majora w celu podciągnięcia wyszkolenia i ujednolicenia umundurowania tej jednostki. Ten wsławiony w późniejszych latach dowódca 12 Pułku piechoty Xstwa Warszawskiego, odznaczał się gorliwością, patriotyzmem i znajomością regulaminów. Z zadania swego wywiązał się bardzo dobrze, bowiem pułk stawał w działaniach bardzo mężnie.
Działania powstańców na froncie nadnarwiańskim, utkwiły w pamięci ludzkiej jako heroiczne zmagania z obcą przemocą.
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI.
Bibliografia.
1. Tadeusz Korzon "Wewnętrzne dzieje Polski za Stanisława Augusta" tom VI.
2. Krzysztof Bauer "Wojsko koronne powstania kościuszkowskiego".
3. Bolesław Twardowski "Chronologiczny spis bitew i potyczek w powstaniu kościuszkowskim".
4. Bolesław Twardowski "Spis osób z r. 1794, które uczestniczyły w działaniach wojennych Kościuszki 1794r.".
5. Bartłomiej Szyndler "Powstanie kościuszkowskie 1794".
6. Stanisław Herbst "Z dziejów wojskowych powstania kościuszkowskiego 1794 roku".
Uzupełnieniem artykułu (?):
W komendzie Karwowskiego był ponadto 8 Pułk (lit) Weyssenhoffa oraz 1 granatnik (jednoróg) 8 funtowy.
Stan komendy Jaźwińskiego:
1350 pieszych, 330 konnych i 183 artylerzystów z 18 działami (2-12f, 7-6f, 5-3f, 4-1f oraz 2 granatniki 8f);
P.S. Do Darka czy mógłby Pan mi pomóc w "rachunkach" dział artylerii RON? Szukałem ale nie znalazłem czy i kiedy Król ofiarował wojsku swoją artylerię.
Jednoróg nie jest granatnikiem, to prawda.
Ale tej informacji nie wysysa się z mlekiem artylerzystki. No chyba że samemu jest się artylerzystą.
A tak na poważnie, to pisząc rzeczy o artylerii u różnych autorów spotkałem się z informacjami:
8 funtowy granatnik - 8 funtowa haubica.
24 funtowa haubica - 24 funtowy granatnik, a chodzi o armaty 24 funtowe (u Górskiego jest nawet rysunek).
Artyleria to bardzo złożony rodzaj broni, specjalistyczny i naukowy.
Jak uczyłem się tematu to sam wrzucałem działa do jednego worka. Teraz to co innego...
A co tam Pedro u Twoich artylerzystek, powychodziły za mąż???
Pzdr - D.
Jednoróg owszem to nie granatnik. Lecz z przykrością stwierdzam, że nie byłem naocznym świadkiem tych wydarzeń i mogę bazować tylko na relacjach innych. Z Waltera-Janke raport Jasińskiego dotyczący Dywizji Nadnarwiańskiej: "Armat w całej dywizji mają 3f. - 4, 8f - 1,...". I teraz kto powie czy ta ośmiofuntówka to jednoróg czy granatnik. Odpowiedź jaką uzyskam to, że jest to granatnik - bo wagomiar jest określony w funtach, a wagomiary jednorogów są określane w pudach. To wtedy będzie można zacytować Korzona: Raport kpt. Art. Kor. J. Bielickiego (bez wątpienia fachowca) z 12.VIII.1794 "... Baterya w ogrodzie obywat. Pruskiego - jednoróg moskiewski 8-funtowy - 1...". A więc polscy fachowcy określali granatniki i jednorogi w funtach. I teraz kto mi odpowie co to była ta ośmiofuntowa armata z raportu Jasińskiego. Naprawdę chciałbym wiedzieć. Ponieważ moja wiedza jest tylko taka jaką mogę przeczytać, to dlatego napisałem granatnik (jednoróg).
Szanowny MG!
Dzięki za podpowiedź z Walter - Jankego, na śmierć zapomniałem że opisuje też Powstanie.
Przy okazji, czy dostałeś PW ode mnie?
Pozdrawiam - Dariusz
Od dawna chciałem ustalić skład i strukturę wojsk walczących nad Narwią w 1794. Artykuł Darka zmobilizował mnie do realizacji zamierzeń. Chętnych proszę o poprawienie błędów i uzupełnienie braków.
Skład bojowy „Kolumny Nadnarwiańskiej".
Wojska broniące Mazowsza od północy podzielone było na dwie jednostki. Pierwszą była komenda gen. Jana Cichockiego, a potem gen Jana Gislera i brygadiera Piotra Jaźwińskiego. Komenda ta była bezpośrednio podporządkowana dowódcy Siły Zbrojnej Księstwa Mazowieckiego. Osłaniała ona Warszawę wzdłuż Bugo-Narwi i Narwi od ich ujścia do Wisły po Pułtusk. Drugą jednostką była Dywizję Nadnarwiańską. Zasadniczo podzielona była na następujące odcinki:
- od Pułtuska do Ostrołęki dowodził gen ziemi łomżyńskiej Aleksander Zieliński
- od Ostrołęki do Łomży dowodził generał ziemi bielskiej Andrzej Karwowski
- od Łomży dowodził generał ziemski grodzieński Konstanty Jelski
Kolejnych jej dowódców opisał powyżej Darek.
Wyróżnić możemy cztery okresy w składzie i organizacji „Kolumny Nadnarwiańskiej”
Pierwszy od 17.IV do 16. VII odznaczał się znaczną płynnością struktury i liczebności wojska. Okres ten zakończyła bitwa pod Dębnikami. Drugi okres zakończył się 6-17.IX wraz ze zwycięstwem pod Warszawą i klęską Sierakowskiego. Charakteryzowało go wzmacnianie i okrzepnięcie struktury wojska. Ostatni zakończyło powstanie.
Organizacja kordonu Maj - Czerwiec
Jak wspomniałem pierwszy okres odznaczał się całkowitą „improwizacją”. W pośpiechu wysyłano zorganizowane ad hoc jednostki. Proces formowania opisał Darek, więc próżnym jest się powtarzać.
Okrzepnięcie i stabilizacja struktur wojskowych kordonu nadnarwiańskiego.
A.Komenda Cichockiego – Gislera - Jaźwińskiego.
Regiment Gwardii Pieszej Koronnej – 80 pieszych (VIII);
Regiment 3 Pieszy Koronny – ok. 110 pieszych (VIII)
Regiment 15 Pieszy Koronny – ok. 200 pieszych i 200 strzelców;
Regiment 16 Pieszy Koronny – od 13.VI. batalion mjr Teodora Langforta 270 pieszych;
od 19.VI. batalion ppłk Bogudzkiego 230 pieszych; Razem 475-500 pieszych;
Regiment 17 Pieszy Koronny - 254 pieszych (29.IV); ponad 640 pieszych (19.VI); 572 pieszych (30.IX.);
Regiment 19 Pieszy Koronny - 60 strzelców (15.V.); 2 kompanie strzelców maks. 234 strzelców (29.VI. – VIII/XI.);
Batalion Strzelców ppłk Michała Starzeńskiego (od 29.VI.) – 74 strzelców (29.VI.); 148 strzelców (11.VII);
Pułk lekkiej kawalerii płk Antoniego Gładyszewskiego – 160 kawalerzystów (min. 97 koni);
Pułk Ułanów Mirowskich – min. 20 konnych;
Prawdopodobnie komenda Brygady KN Jaźwińskiego – 100 koni (?);
Raport z 31.VIII.1794 brygadiera Jaźwińskiego wymienia 1813 „głowy”, z tego: 1350 pieszych, 300 konnych oraz 183 artylerzystów i inżynierów z 20 działami (2-12f, 7-6f, 5-3f, 4-1f oraz 2 granatniki 8f).
Po tym okresie wzmocniono Jaźwińskiego oddziałem rtm. Aleksandra Fontanny 217 pieszych i 109 konnych (3.IX.), a osłabiono zabierając strzelców Sokolnickiego i 260 ludzi Regimentu 16 (X).
B.Dywizja Nadnarwiańska.
Opis tej dywizji przedstawił Darek. Ze swej strony dodam, że to tak krytykowany Cichocki uformował strukturę tej dywizji i zrobił to tak, że była to bez wątpienia najbardziej efektywna dywizja koronna. Mianowicie pierwszą linię stanowiły oddziały generałów ziemskich, z których każdy posiadał swój odcinek odpowiedzialności. Dowodzili oni tylko oddziałami sformowanymi przez siebie, co pozwoliło to zachować dyscyplinę w tych oddziałach, przy minimalnej początkowej wiedzy wojskowej ich twórców i dowódców. Drugą linię tworzyły najwartościowsze oddziały: wolonterzy płk Kwaśniewskiego (400 pieszych i 100-200 konnych), batalion Regimentu 18 (404-456 pieszych) i komenda Regimentu 15 (ok. 250 strzelców i pieszych).
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI.
Bibliografia.
jw. plus
1.Red. Tadeusz Rawski „Powstanie Kościuszkowskie 1794”.
2.Księga Raportów Dziennych Garnizonu Warszawskiego.
3.Zygmunt Walter-Janke „Artyleria koronna w obronie niepodległości Polski 1792 – 1794”.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum