Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 1572
Wysłany: 2010-01-30, 00:45
Z przyjemnością informuję, że wystawa poświęcona chirurgii wojennej 1807-1830 została otwarta w Muzeum Wojska Polskiego. Filmowy zapis stanowiącego wprowadzenie do tej wystawy wykładu p. Marii, pt. Wojenna przygoda - analiza zranienia Jana H. Kozietulskiego w świetle wiedzy medycznej początków XIX wieku. zamieściłem na stronie stowarzyszenia. Zapraszam do oglądania. Już niebawem uzupełnię zapis wykładu o autorskie opisanie poszczególnych eksponatów. Tych którzy mieszkają w Warszawie, zapraszam do zwiedzania. Naszemu koledze, Brykietowi, winszuję wykonanej przy organizacji wystawy pracy. To bardzo cenna inicjatywa.
Pozdrawiam!
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Serdecznie dziękuję Wszystkim z "...monsieur Briquet..." na czele, za umożliwienie mi zaprezentowania ekspozycji o takiej tematyce.
Miło mi było widzieć Pana Imć Panie Koroniarzu - i ze swej strony ponawiam zaproszenie, jeśli zbierze się grupa i będzie jakiś ustalony dzień postaram sie dostosować z obowiązkami i bardzo chętnie oprowadzę.
Pozdrowienia
ODMROŻONE USZY...a raczej by ich nie było.
Przepraszam, iż tu lecz trochę mi w normalnym korzystaniu z forum przeszkadza praca zawodowa, ale udzielam kilku wskazówek co to robili nasi dziarscy szwoleżerowie i nie tylko Oni lecz generalnie ułani i kirasjerzy (strzelców konnych w tych "...kudłach..." na głowach nie wymieniam).
Otóż pod piękne czworogranne czapki kiedy był mróz i hulał wiatr zakładano owo "...coś..." co zwało się pokalem. Ta okrągła czapka ma bowiem nauszniki, mało zawiązywane pod brodą i w większości tekstów francuskojęzycznych jest wymieniana na równi z "...konfederatka..." (o ile jest poprawnie napisane) jako czapka "...polonaise...". Bardzo piękna jest w zbiorach Muzeum Emperi (w Musee d'Armee w Paryżu taka sobie). Taką czapeczkę można było używać do spania - czyżby przypadkiem nasz imć pan Hrabia Fredro nie wzdychał do ciepłej i suchej jak gniazdko furażerki (na "...piechocińskiej..." raczej spać trudno) - a i ziarna w nią nasypawszy nakarmić swojego czworonożnego towarzysza. Nauszniki owszem znano, ale częściej była to wełniana chusta, aż wstyd by mi było coś takiego pokazywać by nie być posądzoną o to iż pomyliłam "...epoki..." gdyż przypomina kowbojską, często miała kolorowe lamówki (moja jest ciemnozielona - wzór z artylerii - z białym paseczkiem).
A co do nauszników - były praktycznie takie jak dzisiejsze, dziergane na drutach (tu za sprawą "...monsieur Briquet..." odkrywam cuda rękodzielnictwa początków XIX wieku i rzeczywiście wbrew potocznym opiniom takich "...dzianych..." detali było sporo: sakiewki, skarpetki - właśnie brak mi normalnego "...otwarcia..." strony z odpowiedzią gdyż dysponuję fotografią takiej ciepłej skarpety na zimę jakie często zabierali z domu żołnierze - znajdującej się w zbiorach paryskiego Muzeum Sztuki Użytkowej [datowana na 1800 - 1810] - "...monsieur Briquet - mes hommages...").
Myślę, że to jest dobra introdukcja do tematu, jeśli za mało, może coś wygrzebię.
Pozdrowienia jak zawsze
Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 185 Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2010-02-15, 13:35
Szanowni Forumowicze!
Z przykrością muszę poinformować, że wystawa Pani Profesor w obecnej formie będzie istniała tylko do najbliższego czwartku (18.02). Po tym terminie, do końca miesiąca będzie można oglądać już tylko część poświęconą epoce Księstwa i wybrane, najciekawsze, zabytki z okresu 1815-30.
_________________ Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 1572
Wysłany: 2010-02-15, 13:58
O to szkoda, bo szwoleżery dopiero zaczynają wracać z ferii, a liczyłem na wspólne zwiedzanie. Tak czy owak, warto pójść póki jest dostępna.
Pozdrawiam!
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Dołączył: 20 Maj 2006 Posty: 185 Skąd: majątek Grabów
Wysłany: 2010-05-21, 07:39
Witam,
wyszperałem ostatnio taką ciekawostkę: w maju 1831 r. przybył do Krakowa (przekradł się przez Wisłę) doktor Antommarchi, ten sam który leczył Cesarza na wyspie św. Heleny. Kierowany poczuciem obowiązku i chyba sympatią, udał się do Królestwa by leczyć rannych powstańców.
Mam nadzieję, że mieli oni więcej szczęścia niż ów słynny pacjent.
_________________ Kto miał zaszczyt służyć Napoleonowi, temu wolno służyć tylko Panu Bogu przy Mszy świętej.
-gen. J.Kossakowski
...zdaje mi się, że z tym "...przekradaniem się..." to do końca nie było tak, ale muszę sprawdzić "...au sources..." czyli "...u źródeł...". Wściekł się na tego jegomościa po primo Kaczkowski, po secundo Malgaigne (z Val-de-Grace) który tu - że napiszę współcześnie: "...zasuwał jak mały motorek..." wraz z całym swoim ambulansem, a po tertio dołożył "...trzy grosze..." Marcinkowski. Na ten temat był duży tekst opublikowany jeszcze przed wojną w Poznaniu w "Archiwum Historii Medycyny i Filozofii" (bodajże). Sprawdzę - napiszę. Generalnie - jakoś się legenda napoleońska "...monsieur Antommarchi..." do niczego nie przydała.
Pozdrowienia
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 1572
Wysłany: 2010-06-16, 10:39
Na FB jedna z rekonstruktorów okresu wojen napoleońskich zamieściła zdjęcie "warsztatu pracy" jak niżej.
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Zacny Koroniarzu
Jak zawsze dziękuję i "...piekę raka..." ze wstydu, iż tak rzadko ostatnimi czasy zaglądam na Forum.
Można powiedzieć, iż mamy przegląd XIX i również XX wieku.
Idąc "...od góry..." fotografii: dobrze zachowana drewniana "...słuchawka..." położnicza (sama uczyłam się jeszcze na takiej) ten "...tył..." coś nie za czytelny, ale może być, jakiś kuferek. Teraz kasetka wysoka - ta obok słuchawki - troakar (to "...coś..." pierwsze w rzędzie) i noże to początek XIX wieku, pinceta również (anatomiczna, sekcyjna) ale już nożyczki i imadło to nie (ten typ imadła nosi nazwę Mathieu - od nazwiska francuskiego chirurga czasów wojny krymskiej i później we Włoszech, to On był prototypem owego lekarza "...rozniesionego na bagnetach" przez Austriaków w filmie "D'homme a hommes" o Henri Dunancie, w rzeczywistości jak na krewkiego syna paryskich przedmieść przystało zasłonił się drzwiami i później Austriacy zostali przezeń zamknięci w piwniczce, "...wyszedł..." z przygody z paroma sińcami ale nie zginął jak na filmie; wpadł na pomysł by szyć rany małymi igłami trzymając je w kleszczykach przez co nie ślizgały się w zakrwawionych palcach, ten konkretnie model to koniec XIX początek XX wieku i bardziej pasuje do "...I Guerre Mondiale..." niz do epoki napoleońskiej.
Kasetka stojąca centralnie - rozmaite noże składane praktycznie używane przez cały XIX wiek, przedmiot drugi od lewej (patrząc na fotografię) to pinceta chirurgiczna starego typu (również "...I Guerre Mondiale..." czasem nosiła nazwę "...pincety Cathelina..." a to chirurg wojskowy, który dość dobrze poznał "Chemin des Dames" i okolice) jest też w tym zestawie (szósty od lewej) troakar - to także początek XX wieku.
Teraz zestaw w skórzanym etui - to początek XX - narzędzia mają powłokę galwaniczną przystosowaną do sterylizacji parą wodną (to rok 1890 - Schimmelbusch) marka np. "Luer" lub znak firmowy pozwalają dokładnie datować, ale ich wygląd wskazuje na to, iż dwustu lat to one nie mają. Myślę, iż jest to wojskowy zestaw polowy z II Wojny Światowej, albo okrętowy z czasów trochę wcześniejszych.
Najciekawsza rzecz - właśnie z powodu obiekcji obserwatorów o wiarygoność - "...siedzi..." z tyłu. Śliczna piłka amputacyjna (tego to zazdroszczę) - spokojnie można datować na lata 20-te XIX wieku (mocowanie rękojeści zbliżone do mojej a tu mam ekspertyzę).
Życzę ciekawych wrażen pod Waterloo.
Pozdrowienia
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 1572
Wysłany: 2010-06-26, 00:20
Nie ukrywam, że nam Pani pod Waterloo brakowało. Będę namawiać na kolejny wyjazd ze szwoleżerami
Niżej zamieszczam parę zdjęć Krzysztofa Radzikowskiego, które myślę, że Panią zainteresują.
Pozwolę sobie tez przypomnieć się z prośbą o obiecany artykuł, po wystawie w MWP.
Pozdrawiam serdecznie!
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Zacny Panie Koroniarzu.
Gdyby Cesarz Napoleon - pomijam już perypetie natury hm... "...okolic miejsca ustronnego..." (że napiszę eufemistycznie) - przewidział iż Waterloo wypadnie w terminie kiedy blisko 200 lat później jest szał egzaminów to z pewnością bitwa odbyłaby się w innym terminie.
Ale teraz żarty na bok.
Widzę, że na poważnie myślano o tym, że się na tym ogromnym polu coś komuś może przydarzyć. Jak widzę, to był i Prof. Leroux-Lenci i neurochirurg z Val-de-Grace (ten w pelerynie) i połowa Szkoły Ratownictwa od Prof. Leo Bossaert'a (to ci na brązowo z pomysłowym wóżeczkiem). Z "...dziką..." przyjemnością bym sobie z Nimi "...poganiała..." (a z Prof. Bossaert'em w 2005 roku szyliśmy jakiegoś kirasjera co mu się "...koń skończył...", później zresztą łapałam tego wierzchowca określonego w prasie mianem "...dzika bestia..." a w rzeczywistości biedak miał pokaleczoną skórę przy uchu bo tak mu zapięto ogłowie z jakąś "...dekoracją..."). Ale cóż - albo przyjemności albo...
Co do tekstu to tylko mogę przeprosić i poprosić o wybacznie - miałam bardzo dużo pracy (skrypt, testy) i w domu już nie mogłam patrzeć na komputer.
...a teraz pytanie - czy zna Pan Zacny Koroniarzu film "Demain des l'Aube" (produkcja ubiegłoroczna - temat o rekonstrukcji okresu napoleońskiego i przenikaniu się dwóch światów, dość kontrowersyjny) przywiozłam z Paryża, ale niestety na przenośnym dysku, lecz jeśli ma Pan chęć obejrzeć to dostarczę.
Z rzeczy ciekawych: mam wreszcie "...coś..." (z instrukcją) do pokazu praktycznego - może nawet aż za bardzo "...praktycznego...". Próba - bez farby - odbyła się podczas "Nocy Muzeów", ale myślę, że godne powtórzenia i może nawet udokumentowania. Co Pan na to?
Pozdrowienia jak zawsze
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 1572
Wysłany: 2010-06-27, 19:05
Pani Mario!
Szczęśliwie cesarz zapewnił nam obfitość rocznic na cały rok, co daje szansę, że na którąś inną da się Pani jednak namówić
Co do propozycji zapoznania się materiałem: jak zawsze z przyjemnością.
Pozdrawiam!
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum