| |
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Żywa historia czy przebierańcy? |
Pawel3
Odpowiedzi: 482
Wyświetleń: 43875
|
Forum: Maszyna czasu Wysłany: 2007-01-29, 16:53 Temat: Żywa historia czy przebierańcy? |
Czytanie ze zrozumieniem to mocna rzecz.
A u nas jest piękna świecka tradycja, żeby po prostu dowalić drugiej stronie.
Ha!
Taki koloryt i może to i nawet zgodnie z historią.
Śledzę tą dyskusję od początku, ale wrodzone lenistwo kazało mi nie brać w niej udziału, a swoje poparcie dla samej idei rekonstrukcji wyrażam zgłębianiem jej i pisaniem reportaży (jak chociażby ten niezbyt fajny o Austerlitz ostatnim).
Ale po prostu tym razem głos zabiorę ponieważ zwyczajnie regularnie Nipi zbiera za rzeczy, których nie powiedział ani nie przedstawił.
Nipi zrobił wiele dobrego dla rekonstrukcji. Jest w tym dłużej niż ktokolwiek z nas, zobaczył więcej niż ktokolwiek z nas i jednocześnie udaje, że wie najmniej z nas. Sam z nim zaliczyłem bardzo dużo ciekawych szkoleń (w całej Europie), biwaków, wiele muzeów razem widzieliśmy itd… itd…
Nie tworzę tutaj martyrologii, ale przedstawiam Niepija dla niezorientowanych.
Ostatni post Koroniarza jest nie fair ponieważ sam on dobrze wie co Niepij starał się napisać i ująć w swoich postach.
Niepij użył do tego bardzo jasnych słów. Co więcej wiele razy Nipi swoim słowom wyraz w praktyce – pomagał innym oddziałom, szkolił ich (chociażby kilka weekendów wstecz i ogólnie pomagał wszystkim i wszędzie). Swojej chęci do stymulowania środowiska dał wyraz w ogóle pisząc na tym forum i tworząc do niego ikony. Jednak upiornie większość z Was robi z niego upiora, którym w istocie nie jest gdyż upiory mają to do siebie, że są upiorne a do takich Nipi nie należy. No i powoli Niepij ma świra w temacie regulaminów co nie jest bez różnicy dla tej dyskusji.
No ale do rzeczy.
Niepij pisząc o karnawale ma na myśli „żołnierzy”, którzy zachowują się jak banda dzikusów, rekonstrukcję traktują jako ujście swoich instynktów i okazję do wykrzywienia mordy w sposób małpi. Ile razy na biwakach widzieliście ludzie, którzy za wszelką cenę pragną walnąć szablą o Twój karabin na tyle, żeby go uszkodzić? Ile razy widzieliście zacięte twarze o wyrazie małpim (znowu ta małpa!), które wyrażają chęć nie ukazania historii tylko udowodnienia, że mój kij jest głośniejszy niż kij tych z drugiej strony. Ja widziałem to wiele razy (może dlatego, że akurat mnie może wszyscy nie lubią, ale kto wie?). To jest wtedy właśnie przedstawianie tego barokowego tańca śmierci, które staję się tylko farsą w naszym wykonaniu i nędzną imitacją filmu klasy C (tudzież parodii Woodego Allena w temacie napoleońskim – bodajże „Love and death” się to zwało – jeśli ktoś chce to służę).
Takiemu zachowaniu należy się pogarda bo jest to zachowanie stadionowe (w złym tego słowa znaczeniu) tylko w (zazwyczaj średniej jakości) mundurach historycznych, które są do tego godnego pogardy celu wykorzystywane. Wykrzywianie twarzy w wiadomy sposób ma sens gdybyśmy wszyscy byli dobrymi aktorami, a nie jesteśmy.
A teraz z innej beczki – ile razy widzieliście naprawdę dobrze rozsypywaną tyralierę w sile np. dwóch plutonów? Ile razy widzieliście konną Gwardię (w sile chociażby szwadronu), które naprawdę popisuje się znajomością regulaminów i wyszkoleniem? Ile razy widzieliście pełnowymiarową baterię artylerii, które działa tak jak w regulaminie pisze? Nie chodzi mi tutaj o popisy kaskaderskie z Waterloo (jak ktoś ma ochotę to też służę) tylko po prostu dobrą rekonstrukcję historyczną. Z tego co wiem to Nipi walczy o to już od dawna co każdy musi przyznać.
I właśnie tutaj chyba różnica jest między świetnym wyszkoleniem o czym pisze Koroniarz, a „karnawałem” godnym pogardy o czym pisze Niepij. Jednak znowu zostało zauważone tutaj coś innego i powstała intryga o zamachu na jakieś „grupy”, które poczuły się już obrażone.
No i sprawa rekonstrukcji, a wiedzy historycznej.
Żeby być dobrym rekonstruktorem wystarczy: zrozumieć realia danej Epoki (np. z pamiętników albo chociażby z lektury Encyklopedii z tamtych lat, które są ogólnodostępne w sieci), wytrwale pracować, uczyć się od lepszych i wydać dużo pieniędzy. Nie trzeba znać daty Raszyna, ani koloru furażerki szwoleżera. No i potrzeba kultury. Zwyczajnie w świecie. Żeby nie robić wstydu w mundurze, umieć kulturalnie rozmawiać z innymi, nie pić jak świnia itd…
I oto przepis na idealnego rekonstruktora.
No i na koniec odnośnie Gwardii wszelkiego rodzaju. Mam wrażenie, że Gwardia ma to do siebie, że zazwyczaj niczym predator ma urządzenia maskujące i dlatego na biwakach (nawet tych największych) nie widzę tych szwadronów i działonów, a raczej tylko małe piesze grupki konnicy jak i artylerii smutno ciągnące szable za sobą. A dlaczego? Nie z powodu złej woli gwardzistów tylko z powodu bardzo dużych kosztów prowadzenia prawdziwej Gwardii.
Także znęcanie się nad Nipim, albo polowanie na czarownice nie ma sensu żadnego ponieważ macie w nim największego sprzymierzeńca oraz jedynego nie leniwego, który ma ochotę odpisywać na Wasze długie posty. Więc chyba teraz los skaże Was tylko na monologi. Ja już więcej nie będę pisał ponieważ po pierwsze nie starczy mi talentu do tego, po drugie moje wrodzone lenistwo znowu się odzywa.
Paweł N
PS. Muszę to dopisać, żeby sobie zaoszczędzić ewentualnej pracy później i wyjaśnień. Nie odpisuję na nic na tym forum więcej (ani na żadnym innym bo nie lubię takiej formy komunikacji). Dlatego jeśli ktoś chce kontynuować ten wątek/pisać odpowiedzi/inteligentne riposty/erraty i uczone pisma proszę niech to robi ale bez mojego udziału. Wolałbym ten wątek omówić ze wszystkimi osobiście kiedy się spotkamy twarzą w twarz i jestem pewien, że wtedy nam lepiej pójdzie niż ta słowna szermierka tutaj, która chyba jest mniej warta niż farba zdarta z klawiszy gdy w nie teraz stukamy.
No ewentualnie jest email, ale po prostu cyfrowa forma komunikacji BARDZO zmienia ludzi dlatego chcę jej unikać. |
Temat: Dlaczego nie Francja? |
Pawel3
Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 4237
|
Forum: Maszyna czasu Wysłany: 2007-01-29, 16:51 Temat: Dlaczego nie Francja? |
Grenadierzy 22jki wzorem negatywnego bohatera filmu "Predator" (kurcze ten film mnie prześladuje) wyposażeni są w urządzenie które umożliwiają znikanie tudzież niewidzialność. Stąd pewnie nikt nas nie zauważył ani pod Jeną, ani pod Austerlitz ani pod Bedollo. Ale to dobrze nawet bo to znacza, ze jestesmy mega zabojczy, niczym szalony Toshiro z 7 samurajów!! |
Temat: Noc listopadowa: 2 grudnia 2006 |
Pawel3
Odpowiedzi: 31
Wyświetleń: 3739
|
Forum: Bitwa Wysłany: 2006-12-07, 21:25 Temat: Noc listopadowa: 2 grudnia 2006 |
Ja byłem pod Austerlitz i przyznaję, że 2gi Pułk jakkolwiek poruszał się jak "kupa" była to "kupa" dość dobrze zorganizowana. Czasami na skutek widać ciśnienia chyba "kupa" wewnętrzną siłą rozrzucała tyralierę używając tylko francuskich komend, po czym zwijała się sprawnie na poziomie najlepszych grup w Europie. Jako, że kupą mości Panowie kupy nikt nie ruszy 2jka została podłączona (znaczy się skomasowana) jako jedyna z grup polskich z 22-gą pół-brygadą, której reputacja jest ogólnie znana. No i dowódca z Italii, który dowodził tymi plutonami (żeby nie powiedzieć „kupami” i nie nadużywać tego określenia) stwierdził, że 2gi Pułk prezentuje w wyszkoleniu dyscyplinę najwyższej próby oraz co najważniejsze chcę poruszać się regulaminowo zgodnie z najlepszymi kanonami. Mogę to potwierdzić gdyż właśnie z szeregów 22jki obserwowałem 2jkę, która działała po prostu profesjonalne co oznacza ni mniej ni więcej niż, że jakkolwiek drogi Niepiju nie masz tak dobrego wzroku jak Ci którzy z Warszawy widzą Brno to jednak żołnierzy wyszkoliłeś dobrze.
Paweł N |
Temat: Żywa historia czy przebierańcy? |
Pawel3
Odpowiedzi: 482
Wyświetleń: 43875
|
Forum: Maszyna czasu Wysłany: 2006-10-19, 22:09 Temat: Żywa historia czy przebierańcy? |
Niepij po prostu piszę szczerze jak jest i nie ma się co obrażać na rzeczywistość tylko po prostu trenować. U nas w środowisku stany euforyczne - od totalnych obdartusów poprzez super armię klonów, od ludzi z musztrą LWP do komanda strzelającego jak NAVY SEALS. A w sumie wystarczy przeczytać dajmy na to po prostu „Wielką Armię” najprostszą i tam mniej więcej pisze co i jak było 200 lat temu - na tej podstawie można budować całą resztę jeśli naprawdę nam chodzi o rekonstrukcję HISTORYCZNĄ. Czasami mam wrażenie, że naprawdę my rekonstruujemy własne przeczucia na temat epoki/dziecinne marzenia/idealizm/lenistwo nasze/zdanie „autorytetów” z różnych forów/tudzież tych co mają najwięcej postów i wszystko to ma niewiele wspólnego z tym co pisze nawet w podstawowych książkach o Epoce i pamiętnikach z tej. Chyba, że bardziej nam chodzi o popularyzowanie po prostu aktywności fizycznej, wiedzy o Epoce w społeczeństwie oraz po prostu o zajęcie wolnego czasu i stworzenie alternatywy dla dajmy na to łowienia ryb. Mi nie przeszkadzają zawody strzeleckie - niech je sobie organizują ludzie i wręczają medale, niech sobie robią konkursy jakie chcą i gdzie chcą i jeśli znajdą chętnych niech się chwalą i nagradzają nawzajem i może nawet to będzie w jakiś sposób fajne. Ale Panowie (i Panie) znajdźmy w międzyczasie odrobinę czasu na naukę podstaw regulaminów i podstawowe zachowania historyczne, standard sprzętu itd... Ot i wszystko. A jak już to będzie u nas na dobrym poziomie (Austerlitz pokazało, że mamy poziom rozrzuconego szyku korsarzy berberyjskich a nabijamy broń wedle regulaminu samurajów z serii filmów „Pijany mistrz”) to możemy sobie w oddziałach piramidy budować jak ktoś ma ochotę.
A co do tematu tego działu - jesteśmy i żywą historią i przebierańcami. To zależy od punktu widzenia i często siedzenia i ani jedno ani drugie określenie przynajmniej mi ani chwały nie dodaje ani nie odejmuje. |
Temat: Rekonstrukcja: Pierwiastek niematerialny |
Pawel3
Odpowiedzi: 54
Wyświetleń: 12365
|
Forum: Maszyna czasu Wysłany: 2006-07-17, 22:12 Temat: Rekonstrukcja: Pierwiastek niematerialny |
Przeprosiny również jak najbardziej przyjęte i tak jak u przedmówcy stwierdzam, że niepotrzebne bo wszak my wszyscy jak liście na wietrze, gdzie Cesarz skinie tam i my jedziemy tudzież idziemy. Nie czuję się w żaden sposób obrażony, ale i tak bardzo miło, że ktoś jednak jest zdolny do ludzkich odruchów u nas w środowisku.
Za granicą w najlepszych grupach (każdy bardziej doświadczony wie o kogo chodzi) Oficer jest synonimem nie "szefa" tylko raczej "inspiratora", który wskazuje dobry kierunek, jest w stanie swoją postawą i wiedzą pokazać, że właśnie ten kierunek jest prawidłowy. Również stoi na straży pewnych zasad i czasami musi komuś powiedzieć: "szanujemy Ciebie, ale w tej piaskownicy bawimy się troszkę inaczej". Zazwyczaj robi to dla dobra grupy, ponieważ źle rozumiana tolerancja w końcu wywoła wszelkiego rodzaju tarcia i kwasy i grupa się rozpadnie. Myślę, że bycie oficerem to po prostu kwestia posiadanej wiedzy i przede wszystkim kultury osobistej oraz wyczucia. No i tak jak zawsze to również sprawa tego nieszczęsnego patrzenia w lustro, dzięki któremu jeśli posiadamy cechę pt. samokrytycyzm zobaczymy się samemu i sami przed sobą ocenimy czy nadajemy się na oficera, czy też epolety zbyt piękne nie są nam przeznaczone. Wtedy pozostaje nam wrócić do nauki. A jeśli ktoś nie posiada samokrytycyzmu to raczej nie wiele mu pomoże, a tym bardziej my mu nie przeszkodzimy ponieważ w swoim mniemaniu nie tylko buławę marszałkowską ma w plecaku, ale nawet samego Cesarze. A medycyna zna takie przypadki niestety ze szkodą dla naszego środowiska. |
Temat: Rekonstrukcja: Pierwiastek niematerialny |
Pawel3
Odpowiedzi: 54
Wyświetleń: 12365
|
Forum: Maszyna czasu Wysłany: 2006-07-14, 22:46 Temat: Rekonstrukcja: Pierwiastek niematerialny |
Zostałem wywołany do tablicy bo o moim oficerze z Artylerii Gwardii tu mowa i o jego bracie. Nie będę powtarzał tego co napisał Niepij. Na marginesie sam nosiłem jedzenie temu Oficerowi (a raczej sierżantowi majorowi, jeśli silimy się na szczegóły) a to ze względu na film dokumentalny, którego ten „amator” był bohaterem. Jego brat natomiast nosi mundur Sapera Artylerii Gwardii. No ale przejdźmy do meritum bo nie ma co się rozwlekać.
Dziwi mnie, że akurat ta dwójka została wywołana do tablicy. Opisany przez kolegę Szwoleżera jak i jego brat są naprawdę osobami które bardzo zasługują na swoje stopnie przede wszystkim przez swoją wiedzę jak i podejście do hobby. Mój dowódca przez lata uczył się na oficera z oryginalnych książek z Epoki (widziałem na własne oczy ponieważ spędziłem u niego w domu długie godziny na nauce), napisał wiele publikacji na temat regulaminów z Epoki jak i sam jako pierwszy w Europie wiele z nich odszukał i opracował. Sam w domu mam kilka jego opracowań w które włożył wiele lat pracy i badań. A co do wzrostu – proponuję przeanalizować wzrost w Epoce w Artylerii (ostatnio mieliśmy na ten temat dość długa dyskusję na ten temat z niejakim Olivierem z 22 półbrygady z Niemiec – nomen omen autora również wielu cenionych książek). Wnioski są zaskakujące.
Nie będę opisywał dalej postaci Mojego Dowódcy bo nie ma sensu. Spędziłem z nim długie godziny z nim na rozmowie jak i taplając się w błocie ciągnąc działo, naprawiając je, stawiając namioty jak i wspólnie przygotowując jedzenie itd… i nie odnajduję w opisie Szwoleżera postaci Mojego Dowódcy ani , ani jego brata.
A co do skandalu o którym kolega Szwoleżer pisze – dziwni mnie to, po prostu mnie to dziwi. Tak mocne słowa od nomen omen człowieka która w innych wypowiedziach pokazał tak dużą inteligencję i wyczucie.
No i na zakończenie – wywołany Sierżant- Major odsłużył o wiele więcej lat w rekonstrukcji niż my wszyscy razem wzięci. Jego matka była markietanką w „Sabre society” praktycznie od razu po 2 wojnie światowej i już jako małe dziecko jeździł na biwaki. Aktywnie uczestniczy w środowisku od 15 lat i dosłużył się jak na razie sierżanta majora chociaż zasługuje na pułkownika.
Mój Dowódca ma wady jak każdy człowiek – nie należą one jednak do tego forum. Proponuje patrzeć więcej w lustro albo wokół siebie. To tylko taka koleżeńska uwaga. Nie żywię żadnych wrogich emocji w moim poście - to tylko taka mini errata. Prosiłbym jednak, aby mojego Dowódcę ani jego brata nie obrażać bo na to nie zasługują. |
| |
| |