Szabla , bagnet , lanca , nóż , łopatka itp. to też śmiertelnie niebezpieczna broń !
-Nigdy nie szarżuj z szablą lub lancą na ludzi, scenariusz można tak ułożyć aby kawaleria z lancami lub szablami w dłoniach nie zagrażała bezpieczeństwu ludzi !
-Nigdy nie realizuj inscenizacji z bagnetem na broni!
-Nigdy nie realizuj inscenizacji z nożem, sztyletem, łopatką lub innym niebezpiecznym narzędziem, każda scena walki z takim uzbrojeniem może się skończyć tragicznie ! Nie jesteś zawodowym kaskaderem !
-Jeśli użyjesz szabli, lancy, bagnetu lub innego narzędzia przeciw człowiekowi lub będziesz usiłował to zrobić, możesz zostać pociągnięty do odpowiedzialności za ciężkie przestępstwo zagrożone karą wieloletniego więzienia !
Bardzo przepraszam, nie chce tu nikogo obrazić, ale Pawła Mosznera znam osobiście, i moge potwierdzić że jest ekspertem w dziedzinie współczesnej broni palnej. Ale nie broni białej.
Byłem przez pewien czas uczniem pana Wojciecha Zabłockiego (światowy autorytet w dziedzinie szermierki klasycznej który przeprowadził badania, nad rekonstrukcją techniki posługiwania się szablą,szpadą,rapierem,mieczem i karabinem z bagnetem zarówno pieszo i konno) i wiem o ułożeniu przez mistrza Zabłockiego, zasad walki treningowych jak pokazowych.
Pozatym był już przytaczany na tym forum, tyle że w innym temacie, regulamin bicia się na bagnety z roku 1827. W którym to regulaminie jest kilka przydatnych rzeczy, które można wykorzystać na polu inscenizacyjnym.
Powoływanie się na zawodowych kaskaderów, moim zdaniem, nie ma sensu. Większość nie ma pojęcia o szermierce. Wyszło to na planie "Ogniem i mieczem" gdzie trzeba było niektórych, wręcz namawieć żeby np. nie rzucali szablami, jak na jakimś filmie kung-fu. Dlatego większość pierwszoplanowych scen walk powierzono grupom rekonstukcyjnym i zawodowym szermierzom...
Senat-.
Nie chodzi o przećwiczone układy szermiercze w wykonaniu ludzi zajmujących sie tym tematem.
Chodzi o sytuacje niebezpieczne, vide:
-Kosakowo 2007 (chyba), polski ułan uderzył z konia, rekonstruktora w niemieckim mundurze, szablą w hełm, chłopak stracił przytomność.
Zdarzenie wyglądało na zamierzone, bo ułan podjechał do Niemca.
Dobrze, że chłopak miał na głowie oryginalny hełm stalowy, a nie plastikową kopię.
Niech się teraz koledzy uczeni w prawie wypowiedzą, jak zakwalifikować dany czyn.
Poza tym, nie bardzo wiem, do którego punktu dot. broni białej, można sie przyczepić? W którym punkcie dot. broni białej, Paweł sie myli?
Jeśli nie pasuje, zawsze można usunąć. Można też przenieść do innego wątku.
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 1572
Wysłany: 2009-12-10, 13:05
Steiner napisał/a:
Kosakowo 2007 (chyba), polski ułan uderzył z konia, rekonstruktora w niemieckim mundurze, szablą w hełm, chłopak stracił przytomność.
Przypomina mi to rozmowę z jednym z "zielonych" ułanów, którzy mówili, że ich na widok niemieckiego munduru ręka swędzi i rozwodził się nad tym jak to szabla sama pracuje podczas rekonstrukcji. Oczywiście, mimo prowadzonej rekrutacji, podziękowaliśmy mu za zainteresowanie oddziałem.
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Czyli coś jest na rzeczy.
To może jeszcze jeden przykład, tym razem z Bzury. Sorry, że tak wtrącam XX wiek, ale w temacie walki wręcz na rekonstrukcjach.
Jedna z grup, z południa Polski, w polskich mundurach, rozmowa przy obiedzie:
-dziś wp...limy kacapom
W trakcie inscenizacji, podczas epizodu dot 17 września 1939, osobnik z w/w grupy uderzył kolbą karabinu rekonstruktora w sowieckim mundurze, szpital, złamane żebro.
Dodam jeszcze, że role sowietów grali rekonstruktorzy z Czech.
To tak ku rozwadze...
steiner wiem jak po was przejechali się pseudo ułani na Kosakowie co zrobili i jak byli totalnie pijani. Jest to jeden z powodów dlaczego zrobiłem kawalerie WH. Piechota posiadając własną kawalerie, jest zawsze trochę bezpieczniejsza, bo jazda główny impet uderzenia, wrogiej kawalerii może przyjąć na siebie, bądź zmiesza szyki atakującym, osłaniając, was końmi.
(...)
Już wcześniej pisałem o usuwaniu takich kolesi jak 11p. ułanów- który osławił się w Raszynie w 2009 - z udziału w jakiejkolwiek inscenizacji.
Zasady walki jakie opracował pan W.Zabłocki dotyczą się nie tylko walk pokazowych, ale przede wszystkim starć realnych. Podstawowe umiejętności walki wręcz przydadzą się każdemu na polu bitwy chociażby po to aby umiał - w razie konieczność i- bronić swojego zdrowia i życia.
Koroniarz bywalec I Régiment de chevau-légers (Polonais)
Dołączył: 17 Gru 2005 Posty: 1572
Wysłany: 2009-12-10, 15:11
Koledzy (Darek, Steiner, wszyscy szanowni rozmówcy), proszę nie zaczynajcie tego na nowo, bo od dwu tygodni mam narastające wrażenie, że łatwiej się zranić na forum, niż na polu bitwy. Proszę. Sugerowany sposób podzielenia tematu na wątki podałem już wcześniej.
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Wracając do tematu.
Na tegorocznych Polach chwały w Niepołomicach odbył się turniej szabli. Sporo napoleończyków w nim stawało. Więc jednak kogoś to bawi...
_________________ Do wszystkich kobiet mów tak, jakbyś je kochał, a do wszystkich mężczyzn tak, jakby cię nudzili.
Oscar Wilde.
Tak jak mówił Harry- powróćmy do tematu, bo jest interesujący i co ważniejsze sporo nam daje. Wiadome jest, że zachowało się wiele opisów walki wręcz z tamtego okresu i chcąc albo nie chcąc na polu walki mamy w mniejszym, bądź większym stopniu do czynienia z walką tego typu. Uważam, że nie powinniśmy rezygnować z pokazywania prowadzenia w ten sposób walki, ale na konkretnie ustalonych zasadach. Do tego nasz pułk pragnie organizować na poszczególnych bataliach pewnego rodzaju turnieje, np. międzypułkowe, w szermierce na szable, szpady i karabiny z bagnetami. Poza tym ten temat pozwoli nam na dokładniejsze badania tego zagadnienia, zachowały się przecież nawet regulaminy mówiące o tym temacie.
Wiek: 36 Dołączył: 12 Cze 2008 Posty: 98 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-12-16, 23:20
Tak się składa, że ostatni okres historyczny, w którym odtwórcy pochodzą poważnie do walki na broń białą jest XVIIw. W okresach późniejszych w najlepszym razie jest to zazwyczaj (z nielicznymi wyjątkami) jedynie cięcie łóz.
Tak więc bez względu czy jest to ułan, czy piechur z bagnetem, to nie ma ŻADNEJ kontroli nad własną bronią. Bo po pierwsze nigdy tego nie ćwiczył, a po drugie w ogóle go to nie obchodzi. Pomijam kwestie pijanych oszołomów.
W rekonstrukcjach XVIIw wychodzi w pole kilkudziesięciu ludzi z szablami i bez uzbrojenia ochronnego i zazwyczaj nie ma wypadków. Powód jest prosty- większość tych ludzi cokolwiek szablą ćwiczy. I zazwyczaj wiedzą jak innemu nie zrobić krzywdy.
Tymczasem szanowni odtwórcy z XIX lub XXw w na sugestię, że oprócz ćwiczeń szablą z konia, powinni poćwiczyć jeszcze szablę z ziemi (choćby po to, żeby umieć zatrzymać cięcie jeśli coś pójdzie nie tak) zadzierają nosa i zasłaniają się regulaminami. Niestety im późniejszy okres historyczny tym mniej i pokory i umiejętności.
Ja dostałem pozwolenie na używanie żelaznej broni dopiero po 6 miesiącach treningów (3 godziny tygodniowo). Sądzę, że w całym XIX i XXw odtwórstwie nie znajdzie się więcej niż 20 ludzi którzy przeszli 3 miesiące takiego szkolenia. A i tak są to zazwyczaj ludzie importowani z wcześniejszych okresów historycznych.
_________________ Ab uno disce omnes. - Po tym jednym (przykładzie ich łajdactwa) sądź ich wszystkich. (Vergilius)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum