albo na Dominikanie (byli na Haiti, ale kto by to odróźnił...).
Gwoli ścisłości to jest na tej samej wyspie. Miesjcowości o nazwie San Domingo i San Cristobal - wspominane w niektórych dokumentach leżą właśnie w dzisiejszej Dominikanie i to tam (bo od Jamajki można się było "...nadziać..." na Anglików) w porcie San Domingo następowało zejście na ląd "...korpusu ekspedycyjnego..." później zaś walki w górach na granicy dzisiejszej Dominikany i Haiti.
feldwebel Krzys napisał/a:
Raczej listopad "last minute" w Egipcie (tam też nasi mogli być)
...tu również pomysł świetny. Byli - nie tylko w osobie Józefa Sułkowskiego zabitego w Kairze i "...generała arbuza..." czyli Zajączka (a Ten to musiał być dość daleko na południu gdzie rzeczone arbuzy rosły w obfitości - polecam "Napoleon w Egipcie" i "Uczeni Napoleona") ale i żołnierzy. Tu dowodem pośrednim, ale świadczącym na "...naoczne..." oglądanie tychże drzew jest zapis Wójcickiego o tym - lata 1807/09 - iż "...u Paulinów do szopki palmy dorysowane są..." i były to właśnie palmy daktylowe z Egiptu.
Pozdrowienia
Alez Koroniarzu, nie zrozumiales mnie wlasciwie.
Nie chodzi mi o zolnierzy czy oficerow narodowosci polskiej sluzacych w armiach obcych, bo tych oczywiscie bylo duzo. Zreszta pd Austerlitz zapewne bylo ich takze sporo w armii francuskiej. Mnie chodzi o Polakow walczacych w Legionach czy tez czyms co z nich pozostalo. Czyli umownie o "polskich Polakow". Umownie, bo nie chodzi mi o ocene postaw tych ktorzy upodobali sobie sluzbe we wszelkich obcych armiach, ale o tych ktorzy badz co badz nosili polski mundur i pielegnowali w sobie swiadomosc, ze ich walka na obczyznie w jakis sposob w przyszlosci przyczyni sie do odzyskania niepodleglosci.
W 1805 były dwie regularne jednostki polskie po stronie Napoleona: pułk piechoty polskiej sformowany na podstawie dawnej półbrygady Legionów oraz ułani Różnieckiego. Obie we Włoszech. Po pokoju w Lunéville i wysłaniu Legionów na San Domingo, o Napoleonie myślano w Polsce źle, a opuszczali go tacy wybitni żołnierze jak gen. Kniaziewicz. W moim odczuciu argumenty które przytaczasz przemawiają raczej za wyjazdem do Włoch niż do Czech. O ile wiem oprócz dawnej LN i Legii Polsko-Włoskiej, mało kto się tam wybierał. Może warto to zmienić?
Hahn napisał/a:
Mam pomysł na letni odwrót spod Moskwy! Forsowanie Berezyny może być nawet przyjemnością w tych warunkach.
Dopiero co padł tu przykład letniego Pułtuska jako naszego szczytowego osiągnięcia. Było nie było bitwy zimowej, której część toczona była w zadymce. W czerwcu 2007-ego zadymiła mi się czacha. Z upału. Gdyby nie późniejsza kąpiel w rzece, pewno bym tu nie zrzędził
W rocznicę zimową do Pułtuska wybrała się garstka popaprańców, w tym niżej podpisany i p. prof. Turos, co zresztą zaowocowało szeregiem jej nader ciekawych artykułów na temat tego okresu.
Hahn napisał/a:
To pod Maidę bliżej a palmy też się tam znajdzie. Może to te widzieli ci, którzy stawiali je u Paulinów.
Maida jest niezwykle ciekawym przykładem możliwości na przyszłość. Okolica praktycznie się nie zmieniła. Do tej pory stoi jeden z bastionów obsadzanych ponoć przez polską załogę. Miasteczko całkiem się wyludniło, ale to raczej szansa na zakwaterowanie w pałacu
_________________ "Czyń coś powinien, a będzie co może" Andrzej Niegolewski
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum