Menu strony

Europejskie Dni Dziedzictwa na Mazowszu 2010 - X Pawilon
Wpisany przez Arsenał   
wtorek, 21 września 2010 13:42
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Tags: chevauleger | cytadela | gwardia | kawaleria | Napoleon | szwoleżer | szwoleżerowie

Z okazji Europejskich Dni Dziedzictwa na Mazowszu 2010, w Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej odbył się pokaz zorganizowany przez Stowarzyszenie Artylerii Dawnej przy współudziale Stowarzyszenia Regimentów i Pułków Polskich 1717-1831. SAD wystawił dwa działony, my sekcję szwoleżerów gwardii. Działoczyny i obroty kawalerii, prace przy działach i przy koniach Zaowocowały w rozmowach odniesieniami do konradowskiego "Pojedynek - opowieść wojskowa"[1], którego pierwsze słowa narzucają się samorzutnie[2]:

"Napoleon I, którego kariera posiadała charakter pojedynku z całą Europą, nie cierpiał pojedynków między oficerami swojej armii. Wielki wojenny cesarz nie był zawadiaką i miał mało poszanowania dla tradycji.

Niemniej historia pojedynku, który stał się w armii legendą, przebiega poprzez epopeję cesarskich wojen. Budząc zdumienie i podziw swoich towarzyszy, dwaj oficerowie, niczym obłąkani artyści usiłujący pozłocić szczere złoto lub pomalować lilię, prowadzili prywatną walkę przez wszystkie lata powszechnej rzezi. Byli oficerami kawalerii i ich związki z owym nieustraszonym, acz kapryśnym zwierzęciem, które niesie człowieka do boju, wydają się tu szczególnie stosowne. Trudno byłoby sobie wyobrazić, żeby bohaterami tej legendy mogli być na przykład dwaj oficerowie piechoty liniowej, którym forsowne marsze przytępiają fantazję i których męstwo ma z konieczności bardziej przyziemne cechy. Jeśli idzie o artylerzystów i saperów, karmionych matematyką i dzięki temu zachowujących trzeźwość, jest to rzecz w ogóle nie do pomyślenia."[3]

Naturalnym jest więc, że jak pisze

Michał Majewski

Kawaleria nigdy nie rozumiała ducha i funkcjonowania artylerii. Espirit de corpse formacji, której głównym rodzajem działalności jest produkowanie olbrzymiej ilości hałasu i dymu jest kawalerzystom całkowicie obcy. Natomiast artylerzyści zawsze patrzyli z pewną dozą ironii na „koniopędów”. Posługiwanie się w walce nieprzewidywalnymi i płochliwymi zwierzętami nie mieści się w ścisłym-matematycznym umyśle artylerzysty.

 

Oba te rodzaje broni funkcjonowały od dawien dawna obok siebie na polu bitwy. Dopiero w okresie Napoleońskim rozwinęła się ścisła współpraca pomiędzy tymi rodzajami broni pozwalając wyzyskać maksymalnie zalety siły ognia dział oraz prędkości i siły uderzenia kawalerii. Wymagało to jednak wzajemnego poznania swoich zalet i słabości, sposobów i dynamiki walki.

W duchu tych przemyśleń odbyły się historycznym miejscu, przy X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej wspólne ćwiczenia Stowarzyszenia Artylerii Dawnej i 1 Pułku Szwoleżerów Gwardii.

Kawalerzyści poznali zasady działania artylerii. Pod kierunkiem doświadczonych artylerzystów poznali działoczyny i w ramach ćwiczeń oddali kilka strzałów.

Artylerzyści mieli sposobność zobaczyć funkcjonowanie kawalerii od zaplecza. Obejrzeć siodłanie, opiekę nad końmi oraz inne czynności „gospodarskie”. Naocznie mogli przekonać się o słabych stronach kawalerii, jak i o tych najsilniejszych.

Spotkanie okazało się świetną okazją do przećwiczenia rekrutów w mustrze konnej po francusku i swoistym „dniem otwartym” kiedy to osoby zainteresowane przystąpieniem do pułku miały sposobność zadać nurtujące ich pytania i obejrzeć działanie kawalerii na placu ćwiczeń.

Olbrzymie podziękowania należą się Bartkowi Siedlarowi z fundacji Hussar.pl, który nieodpłatnie udostępnił Szwoleżerom konie, należące do Stanicy Kresowej.

 

 


[1] Warto przytoczyć wstęp do tej historii, pióra samego Józefa Konrada Korzeniowskiego: "Pozostaje mi tylko teraz wspomnieć o Pojedynku, najdłuższej opowieści w książce. Dostąpiła ona sama jedna zaszczytu publikacji w ilustrowanym tomiku pod tytułem Punkt honoru. Było to wiele lat temu. Teraz przeniesiono ją na właściwe miejsce, miejsce, które zajmuje w tej książce, wraz z całą moją późniejszą pracą redakcyjną. Pochodzenie opowiadania jest niezwykle proste. Wyrasta z dziesięciu linijek zaczerpniętych z pewnej prowincjonalnej gazety wydawanej na południu Francji. Wzmianka ta, wywołana pojedynkiem, który zakończył się fatalnie, między dwiema znanymi paryskimi osobistościami, odnosi się w pewnym sensie i do innego „dobrze znanego faktu” o dwóch oficerach z wielkiej armii napoleońskiej, którzy stoczyli z sobą serię pojedynków w przerwach między wojnami. Powód był błahy, ale nigdy nie został wyjaśniony. Musiałem więc go wymyślić; sądzę, że charaktery dwu oficerów, których wymyśliłem, są dosyć przekonywające przez samą siłę absurdu. Prawdą jest, że dla mnie historia ta jest niczym innym, jak tylko poważną i gorliwą próbą stworzenia opowiadania historycznego. Słyszałem wiele w dzieciństwie o wielkiej epopei napoleońskiej. Naprawdę odnosiłem wrażenie, że czułbym się w tej epoce jak u siebie, i właśnie Pojedynek jest rezultatem tego uczucia lub — jeśli czytelnik woli — tego zarozumiałego przypuszczenia. Nie zaznałem niepokojów sumienia z powodu tego utworu. Oczywiście, opowiadanie mogłoby być lepiej zrobione. Każda praca mogłaby być lepiej zrobiona. Lecz jest to ten rodzaj refleksji, który należy odważnie odrzucić, jeśli nie zamierza się każdego swojego pomysłu pozostawić na zawsze w sferze jakiś osobistych wizji i nietrwałych urojeń. Jakże wiele z tych wizji ulatywało mi z pamięci! Ta jednak pozostała — jako świadectwo odwagi lub — jeśli wolicie — jako dowód porywczości. Najchętniej wspominam opinię pewnych francuskich czytelników, którzy zaryzykowali twierdzenie, że na tych około stu stronach oddałem „cudownie” ducha epoki. Zbytek łaskawości, oczywiście; lecz nawet gdyby tak było, tulę ją do piersi, bowiem naprawdę jest to właśnie to, co usiłowałem złapać w swoją małą siatkę: Duch Epoki — w szczęku zbroi, nigdy czysto wojskowy, młodzieńczy, prawie dziecinny w egzaltacji uczuć, naiwnie heroiczny w swej wierze. J. C. 1920."

[2] Wstęp: Marcin Piontek, relacja: Michał Majewski.

[3] Joseph Conrad - "Dzieła", Państwowy Instytut Wydawniczy (PIW), Warszawa, 1972 - 1974, Tom 11, str 179.

 

 

 


Zapraszamy na stronę szwoleżerów gwardii:

 

Share Link: Share Link: Bookmark Google Yahoo MyWeb Del.icio.us Digg Facebook Myspace Reddit Ma.gnolia Technorati Stumble Upon
Poprawiony: sobota, 12 lutego 2011 20:52