Menu strony

Zatoka Juan 1815-2011
Wpisany przez Arsenał   
czwartek, 24 marca 2011 20:22
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Tags: Arsenał - Stowarzyszenie Regim | chevauleger | gwardia | I Régiment de cheveau-légers ( | kawaleria napoleońska | Napoleon. szwoleżer | szwoleżerowie

 

Marcin Piontek

Historia szwoleżerów gwardii opisana jest nieporównanie lepiej niż dowolnej innej jednostki polskiej kawalerii okresu wojen napoleońskich. Liczne wspomnienia, opisy współczesnych zdawałoby się, że opisują w pełni ich szlak bojowy. To nie prawda, a przynajmniej nie cała prawda. Już pisane przez Załuskiego "WSPOMNIENIA O PUŁKU LEKKOKONNYM POLSKIM GWARDYI NAPOLEONA I" zawierają znaczący podtytuł: "przez cały czas od zawiązania pułku w r. 1807, aż do końca w roku 1814." Wiemy jednak, że o ile większość szwoleżerów pod komendą Wincentego Krasińskiego wróciła pod abdykacji Napoleona do kraju, o tyle złożony z ochotników szwadron Jerzmanowskiego (oficjalnie Escadron Napoleon) podążył za cesarzem na Elbę, a potem, uciekając z wygnania wylądował w zatoce Juan, przeszedł epopeję 100 dni, aż po Waterloo i późniejszy odwrót na Paryż.

Niestety, z tego okresu polskich źródeł czy pamiętników właściwie nie ma. Za wyjątkiem polemiki Jerzmanowskiego z Lamartinem, ze świeczką szukać by relacji z pierwszej ręki. Wiele wzmianek, niekiedy się wykluczających znaleźć można natomiast w źródłach obcych, o czym piszę zresztą osobny artykuł.

Tytułem przypomnienia tych zdarzeń i wstępu do artykułu, wspomnieć warto inscenizowane co roku we Francji, lądowanie Napoleona w zatoce Juan, w którym w tym roku wzięli udział również szwoleżerowie gwardii. Inaczej niż pozostali rekonstruktorzy, a w zgodzie z dumną tradycją jednostki przebyli konno znaczną część szlaku Napoleona, w trudnej, bo wietrznej i burzowej zarazem pogodzie przebywając konno ponad 100 kilometrów. Zwieńczeniem tego konnego rajdu, było to co dla innych grup było całą rekonstrukcją: pokaz w zatoce Juan. Tam też wykonane zostały zamieszczone tu zdjęcia. Mam przyjemność przekazać, że nasza postawa spotkała się z uznaniem i zostaliśmy zaproszeni na kolejny pokaz w roku przyszłym.

Jak wspominają owe wydarzenia z roku 1815-ego Francuzi, najlepiej widać z lektury "Historii Napoleona" Emila Marco de Saint-Hilaire:

"Po wylądowaniu w Zatoce Juan Napoleon idzie na Paryż. W Prowansalii rojalistycznie usposobiona ludność zachowuje się wobec małej jego armii obojętnie lub niechętnie, lecz gdy stanął na grani­cy Delfinatu, cały lud podniósł się na jego spotkanie i witał go jak wybawcę. Dziesięciomiesięczne rządy Bourbonów dały się we znaki narodowi rozgoryczonemu traktatem paryskim. Armia, pełna wiel­kich wspomnień, a traktowana teraz podejrzliwie, burzyła się.

Niezwłocznie po wylądowaniu cesarz wysłał 25 ludzi do Antibes, aby zbadali, jakie jest usposobienie załogi. Żołnierze ci weszli do miasta z okrzykiem: „Niech żyje cesarz!". Aresztowano ich. Na­poleon zmartwił się tym, lecz o godzinie 11-ej wieczorem ruszył w drogę prowadząc ze sobą cztery działa. Ułani polscy, którzy przy­płynęli bez koni, nieśli siodła pogwizdując wesoło pod ich ciężarem. Po drodze kupowano napotkane konie i tak co krok ilość jezdnych rosła.

Szczupła armia cesarska dążyła wytrwale naprzód. Pierwsze woj­sko, jakie napotkała, był to batalion piechoty z Grenoble. Generał Cambronne, idący zawsze na czele awangardy, rzucił się ku niemu, podniósł pałasz i pokazał trójkolorową kokardę. Chciał przemówić do żołnierzy, lecz na rozkaz królewskich oficerów huknęły bębny i zagłuszyły jego słowa. Wówczas Cambronne zawrócił konia i wraz z ułanami, którym cesarz zabronił walczyć, pogalopował do niego z wiadomością o napotkanym oporze.

-           Dobrze - rzekł cesarz - zobaczymy.

I ruszył naprzód. Gwardia, choć wycieńczona spiesznym mar­szem, podążyła za nim. Napoleon był tym tak wzruszony, że aż miał łzy w oczach. Rzekł tedy do swych grenadierów:

-           Z wami nie lękam się dziesięciu tysięcy.

Tymczasem batalion z Grenoble cofnął się o trzy mile i zajął po­zycję pod Gorp. Wysłany pułkownik Ragul również nic z nim nie wskórał, wtedy cesarz zsiadł z konia i poszedł naprzód. Gdy znalazł się naprzeciw oddziału, a ten stał jak osłupiały wobec człowieka, który tyle razy prowadził go do zwycięstwa, zawołał głosem wzru­szonym:

-           No i cóż, przyjaciele! Jestem waszym cesarzem! Czy mnie nie poznajecie?

Rozpiął płaszcz, który okrywał szary mundur strzelecki.

-           Jeżeli jest między wami żołnierz, który chce zabić swego cesa­rza, to może to uczynić - oto jestem.

Na te słowa podniósł się wśród wojska szmer, później głucha wrzawa, z której wreszcie wydarł się jednogłośny okrzyk:

-           Niech żyje cesarz!

Żołnierze rzucili się ku niemu, obejmowali kolana, całowali bu­ty, szpadę, płaszcz.

Przed Grenoble wyszedł na spotkanie 7. Pułk z pułkownikiem Labédoyère. Cesarz uściskał go i zebrawszy wokół siebie przybyłych oficerów zapytał, co dalej czynić.

-           Wejść dziś wieczorem do Grenoble! - zawołał Labédoyère.

-           Do Grenoble! - powtórzyli wszyscy - A więc naprzód!

Komendant Grenoble ściągnął oddziały do miasta i rozkazał zamknąć bramy. Stał tam 3. Pułk Inżynierii - 2000 saperów, sta­rych żołnierzy okrytych ranami, 4. Pułk Artylerii Pieszej, w któ­rym przed 25-ciu laty Napoleon rozpoczął służbę, dwa bataliony 5. Pułku i huzarzy 4-go. Nigdy oblężone miasto nie przedstawia­ło podobnego widoku. Oblegający z bronią spuszczoną zbliżyli się do murów, śpiewając. Załoga, Gwardia Narodowa i mieszkańcy ze zdziwieniem patrzyli na ten widok. Spodziewano się ataku, a sły­szano tylko okrzyki:

-           Niech żyje Francja! Niech żyje cesarz! Niech żyje Grenoble!

Cóż więcej mówić? Żołnierze i lud rzucili się do bram. Wyłama­no je w jednej chwili. Napoleon, otoczony przez tłumy, wjechał uro­czyście do miasta. W kilka chwil potem mieszkańcy, przy odgłosie muzyki przynieśli mu wyrwane części bramy mówiąc:

-           Nie ma kluczy, ale oto jest brama miasta.

W ten sam sposób bez trudu zajął Lyon. Tu zameldował się Mas- sena. We wszystkich miastach lud i władze wylęgały na spotkanie Napoleona. W Macon mer począł witać go słowami:

- Wasza Cesarska Mość zawsze czyni cuda, bo gdy się dowie­dzieliśmy o twoim powrocie, myśleliśmy, że oszalałeś...

Dalej mówić nie mógł, bo tłum zagłuszył go okrzykami: „Niech żyje cesarz!".

Że cesarz nie oszalał - to rzecz pewna, lecz cała Francja oszalała z radości.

W Lionie przez cztery dni wielotysięczny tłum stał pod oknami jego mieszkania i wołał bez przerwy:

-           Niech żyje cesarz! Niech żyje rewolucja!

Oddziały wysłane dla zatrzymania cesarza łączyły się z nim. Żaden pułk nie mógł mu się wymknąć i kiedy oficerowie czynili trudności, żołnierze przychodzili sami. Cesarz witał ich i rozdzielał stopnie.

Ney z rozkazu króla miał go uwięzić. Ten sam Ney, za którego Napoleon chciał oddać wszystkie złoto z piwnic tuileryjskich, gdy podczas odwrotu z Rosji zdawał się być odcięty. Teraz szedł naprze­ciw Bonapartego z wojskiem królewskim, lecz ten napisał do niego: „Drogi bracie, przybądź do mnie, przyjmę cię tak jak po Borodinie". Na to wezwanie najmężniejszy z mężnych, marszałek Ney, książę Elchingen i Moskwy stracił głowę, oszalał. „Huragan mnie porwał" - rzekł później.

Wyprzedzając wojsko, Napoleon ruszył do Fontainebleau. Led­wie uproszono go, żeby dla bezpieczeństwa wziął ze sobą 200 ko­ni. Kilku ułanów polskich galopowało przy powozie. Chciał stanąć w pałacu o świcie. Gdy mu powiedziano, że nie jest rzeczą bezpiecz­ną, aby tam sam pozostał, rzekł:

-           Ba, jeżeli ma mnie coś złego spotkać, wszystkie ostrożności na nic się nie przydadzą. Los mój jest już zapisany w księdze prze­znaczenia.

W nocy 20-go marca król uciekł z Tuileries, a pół Francji śmia­ło się z niego. Wojska nieprzyjacielskie wprowadziły go do Paryża, a teraz przed własnymi umykał. Odstąpiła go gwardia konna. Nie podoba się to cesarzowi. Gwardziście, który odprowadził króla w bezpieczne miejsce, własnoręcznie przypiął krzyż Legii Honoro­wej. Cenił wierność. Wieczorem, w dzień po ucieczce króla, cesarz wjechał do Paryża. Bez jednego strzału od samej Elby.

Skoro stanął nogą na ziemi - tysiące rąk poniosło go w triumfie. Wszyscy zapomnieli o powadze miejsca. Setki oficerów, generałów i tłumy wyrażały swą bezgraniczną radość. Ci, co go nieśli, byli jak urzeczeni, a tysiące innych uważało się za szczęśliwych, jeżeli mogli chociaż dotknąć skraj jego płaszcza.

Wieczorem, kiedy pijane ze szczęścia tłumy rozeszły się wresz­cie i spokój zapanował w pałacu, cesarz stanął przy jednym z okien w sali tronowej. Twarz miał bladą i zamyśloną. Niewątpliwie dlate­go, że rozumiał jak przemijająca jest wszelka radość doczesna. Miał widzenie, ujrzał, jak bliska grobu na wyspie Świętej Heleny jest pur­pura pałacu Tuileries."

 

 

 


 

I Régiment de cheveau-légers (Polonais) de la Garde Impériale ogłasza rekrutację do oddziału, który istnieje od roku 1993, co czyni go najstarszym rekonstruowanym oddziałem kawalerii napoleońskiej, oraz jedynym międzynarodowym, gdyż zrzesza członków z Polski, Wielkiej Brytanii, Francji, Łotwy i Australii.

Ochotnicy w wieku minimum 18 lat, winni wykazać się zdrowiem koniecznym dla znoszenia trudów kampanii, odpowiednią tężyzną fizyczną, umiejętnością jazdy konnej w zakresie co najmniej podstawowym (jazda kłusem), oraz zainteresowaniem historią wojskowości, z uwzględnieniem historii jednostki. Osoby spełniające wymogi, zostaną intensywnie przeszkolone, celem przygotowania do udziału w bataliach napoleońskich w okresie ich dwusetnych rocznic. Zainteresowanych prosimy o kontakt za pośrednictwem poniższego formularza.

Rekrutacja

Wymagane*

 
Field not valid (required or bad value)

 Kobieta   Mężczyzna 

 
Field not valid (required or bad value)

 I Rzeczpospolita   Księstwo Warszawskie   Królestwo Polskie 

 
Field not valid (required or bad value)

 Piechota   Kawaleria   Artyleria   Inne. Podaj jakie: 

 
Field not valid (required or bad value)

 
Field not valid (required or bad value)

 Tak   Nie 

 
Field not valid (required or bad value)

 Tak   Nie 

 
Field not valid (required or bad value)


  Refresh Captcha  
Błędny kod. Przepisz kod poprawnie
 

Share Link: Share Link: Bookmark Google Yahoo MyWeb Del.icio.us Digg Facebook Myspace Reddit Ma.gnolia Technorati Stumble Upon
Poprawiony: środa, 19 października 2011 09:12